W środę na antenie Polsat News Czarnek został zapytany, czy podpisałby się pod hasłem „byle nie Braun”. Odpowiedź była jednoznaczna: – „Byle nie Tusk” to nie jest „byle nie Braun”. Nie wiem, kto będzie w Sejmie przyszłym – zaznaczył polityk PiS.
Czarnek nie zamierza dziś przesądzać, jak będzie wyglądała powyborcza współpraca na prawicy. Jego zdaniem decydujące znaczenie będą miały wyniki wyborów i skład przyszłego parlamentu. Nie wyklucza przy tym porozumienia z politykami, którzy dziś znajdują się w szeregach Konfederacji Korony Polskiej.
"U Brauna dzisiaj jest np. poseł Sławomir Zawiślak, z którym współpracowałem przez wiele lat. Jeśli tacy posłowie będą w przyszłym Sejmie, jak poseł Zawiślak, to z chęcią z nimi będę współpracował. To będzie dużo lepsza współpraca i efekty tej współpracy, niż dzisiejszy rząd Tuska, dlatego byle nie Tusk"
– powiedział.
"Doprowadził Polskę do ruiny"
Polityk PiS został również postawiony przed bezpośrednim pytaniem: gdyby musiał wybierać między Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Braunem, na kogo by postawił?
"Na pewno nie Donalda Tuska. Ten człowiek doprowadził Polskę do ruiny w ciągu trzech lat"
– stwierdził Czarnek.
Kandydat PiS na premiera ponownie zaznaczył, że jego głównym celem jest odsunięcie obecnego szefa rządu od władzy. - „Byle nie Tusk” to jest hasło naczelne, a z kim będziemy współpracować, to będzie zależało od wyniku wyborów - zapewnił.