Na działce przy ulicy Łukasiewicza 11 w Wołominie znajduje się kilka tysięcy beczek mauzerów i beczek z toksycznymi, żrącymi i niebezpiecznymi substancjami, co wykryła kontrola Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. Od tego czasu rozpoczął się spór pomiędzy urzędem gminy, powiatu i województwa o to, kto ma zająć się tą sprawą. W lutym 2024 roku marszałek województwa mazowieckiego cofnął bez odszkodowania decyzję starosty wołomińskiego, udzielającą firmie zezwolenia na zbieranie odpadów na działkach położonych przy ul. Łukasiewicza 11.
Szacowany koszt utylizacji odpadów to wydatek rzędu setek milionów złotych, na które nie stać gminy. Urząd marszałkowski ogłaszał wielokrotnie przetargi na utylizację odpadów. Ostatecznie, z powodu braku pieniędzy, postępowanie zostało unieważnione.
Burmistrz Wołomina przekazała w mediach społecznościowych pismo Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska po kontrolach przeprowadzonych na terenie nielegalnego składowiska. Wynika z niego, że kontrole wykazują postępującą degradację pojemników, w których składowane są niebezpieczne substancje.
Pojemniki są skorodowane, coraz częściej obserwowane są wycieki substancji z pojemników, pomiary wykazują obecność szkodliwych lotnych związków organicznych w powietrzu, uwalnianych z nieszczelnych pojemników, na składowisku wyczuwalna jest silny chemiczny zapach.
W piśmie wskazano, że kilkukrotnie podczas kontroli inspektorzy stwierdzali wycieki substancji, do których wzywana była straż pożarna, a także policja. „Biorąc pod uwagę, że okres przydatności użytkowej kontenerów typu Mauser wynosi około 5 lat, przy czym należy zaakcentować, iż rzeczywisty okres eksploatacji pojemników składowanych na przedmiotowym terenie może znacząco przekraczać deklarowany przez producenta okres ich przydatności do bezpiecznego użytkowania, stwierdza się, że stan pojemników jest krytyczny” - podkreślił WIOŚ.
Zaznaczył, że szczególnie niepokojący jest stan pojemników zlokalizowanych poza obiektami budowlanymi, a zatem w warunkach bezpośredniej ekspozycji na czynniki atmosferyczne. „Prowadzone regularnie wizje terenu przy ul. Łukasiewicza 11 w Wołominie wykazują, że istnieje ryzyko rozszczelnienia pojemników i wycieku substancji oraz że zgromadzone odpady stanowią zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub środowiska” - dodał.
Burmistrz Wołomina zwróciła uwagę, że do kraju zbliża się fala upałów. Jej zdaniem, nie można dłużej czekać i trzeba coś z pojemnikami zrobić. Oceniła, że gdyby w centrum miasta znaleziono bombę, to służby zareagowałyby natychmiast. W tej sytuacji od trzech lat czeka na interwencję w sprawie składowiska, które znajduje się kilkaset metrów od centrum miasta i centrum handlowego.
„Nie zgadzamy się, aby mieszkańcy Wołomina stali się ofiarami przewlekłych procedur i decyzji odkładanych na później. Państwo istnieje po to, aby chronić swoich obywateli. Dziś ochrony potrzebują nie tylko mieszkańcy Wołomina, ale również strażacy, inspektorzy i wszyscy pracownicy służb, którzy przy każdej interwencji wchodzą na teren, który – według WIOŚ – stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. Nie przyjeżdżajcie do Wołomina po katastrofie. Zapobiegnijcie jej”
- zaapelowała Radwan.