Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Katowicach (RCKiK) poinformowało , że w jego zasobach nie ma osocza ozdrowieńców grupy A i grupy AB.
"Osocze ozdrowieńców jest jednym z niewielu leków, o których wiemy, że działa, i jeżeli go brakuje, to mamy poważny problem" - powiedział kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego i Hepatologii Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu dr Jerzy Jaroszewicz.
Lekarz podkreślił, że bez leczenia osoczem pacjenci w ciężkim stanie mają mniejsze szanse na przeżycie i wyzdrowienie bez powikłań. To bardzo dobry lek, który jednak trzeba umiejętnie stosować, trzeba go podawać na możliwie wczesnym etapie choroby – wskazał.
Zastępca dyrektora ds. medycznych Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa Izabela Trepka poinformowała, że szpitale przysyłają zapotrzebowanie na spore ilości osocza.
"Na dzień dzisiejszy nie posiadamy już osocza ozdrowieńców grupy A i grupy AB. Pozostało nam niewiele grupy 0 i grupy B" - powiedziała.
Osocze mogą oddać osoby, które już wyzdrowiały z COVID-19 i mają dwa negatywne wyniki testów na koronawirusa. Ważne, aby do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa zgłosić się jak najszybciej po wyzdrowieniu - najlepiej dwa tygodnie po ostatnim negatywnym wyniku - ponieważ właśnie wtedy w organizmie jest najwyższy poziom przeciwciał.
Osocze jest pobierane od osób zdrowych w wieku od 18 do 60 lat, które nie mają chorób przewlekłych. Częściej jest pobierane od mężczyzn, bo kobiety, które były w ciąży nie mogą podzielić się osoczem.
Z każdej donacji są przygotowywane trzy opakowania tego naturalnego leku. Jeśli ktoś ma bardzo wysoki poziom przeciwciał, może oddać osocze maksymalnie pięć razy. Jedną z takich osób jest wójt gminy Świerklaniec Marek Cyl, dzięki któremu udało się pomóc aż 15 chorym. Wójt zapewnia, że po każdorazowym oddaniu osocza czuł się bardzo dobrze.