W swoim wpisie na platformie x.com Michał Rachoń zwrócił uwagę na milczenie premiera Donalda Tuska, ministra obrony Tomasza Siemoniaka, ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Michał Rachoń stawia niewygodne pytania
Jeśli od kilku dni trwa atak, który Policja uznaje za tak poważny, że angażuje najważniejsze jednostki do walki z międzynarodowymi zagrożeniami – to dlaczego po 4 dniach nadal milczą Donald Tusk, Tomasz Siemoniak, Marcin Kierwiński i ABW?
- napisał Rachoń.
🚨 Oświadczenie Policji potwierdza wszystko, co mówiliśmy na antenie @RepublikaTV od pierwszego dnia. Komenda Stołeczna Policji właśnie przyznała: to zorganizowana, szeroko zakrojona akcja z „wschodnim wątkiem” – fałszywe alarmy bombowe na skalę ogólnopolską, kradzież tożsamości… pic.twitter.com/avDwCE6MZR
— michal.rachon (@michalrachon) May 17, 2026
Dziennikarz odniósł się również do sytuacji z piątku, kiedy szefowie MSWiA i MON bagatelizowali pytania reportera TV Republika. Rachoń ocenił, że w świetle policyjnego komunikatu sprawa wygląda poważniej, niż tylko nękanie pracowników stacji.
To wygląda na testowanie i wodzenie za nos całych struktur państwa polskiego
– napisał.
"Milczenie władz oraz ataki polityków – którzy albo otwarcie namawiali do sojuszu z Rosją (Roman Giertych), albo działali na rzecz ludzi powiązanych ze służbami współpracującymi z FSB (Krzysztof Brejza) – każe zadać jeszcze jedno - kluczowe pytanie: czy rząd i jego zaplecze nie uznało, że ten „wschodni atak” na naszą stację to dobra okazja, by samemu niczym w akcji ośmiu gwiazdek podłączyć się do ruskiej operacji, żeby zaatakować swoich przeciwników"
- konkluduje Rachoń.