Goście "Politycznej kawy" Tomasza Sakiewicza komentowali obecną sytuację na Białorusi i masowe manifestacji obywateli, domagających się m.in. rezygnacji Aleksandra Łukaszenki i demokratycznych przemian.
- Patrząc na Białorusinów zobaczyłem wielką determinację. Jak u nas w lutym czy marcu 1980 r. były wybory, a w sierpniu wszystko rąbnęło. Nie wierzyłem z początku, nie zdawałem sobie sprawy ze skali niechęci do Łukaszenki. Jeżeli ja widzę, że wystarczy jeden gest - robią zebranie w zakładzie pracy, prelegent mówi, że Łukaszenka wygrał, a z tyłu pada jeden głos - kto głosował za Cichanouską i wszyscy wstali. Białorusini przez lata pielęgnowali swoje barwy. Łukaszenka zmienił im flagę i herb, a tu nagle pojawiła się Pogoń, flagi biało-czerwono-białe. Ten naród się obudził i to widać
- powiedział Adam Borowski, szef warszawskiego klubu "GP".
Marcin Wolski przyznał, że widzieliśmy Białorusinów "szaro, a tu nagle zobaczyliśmy wspaniały naród, wspaniałą młodzież".
Zdaniem Tomasza Sakiewicza, tradycja Białorusi to "tradycja niepodległościowa i nie da się jej oderwać od tradycji Rzeczypospolitej".
- Polski patriotyzm jest zaraźliwy, bo ma w sobie uniwersalizm. My porozumienia zawieraliśmy w alkowie, gdy król żenił się z królową albo inaczej to załatwialiśmy. Dobre stosunki polsko-żydowskie z czasów króla Kazimierza Wielkiego wynikały ponoć z pewnego romansu i nikt o to nie ma pretensji do króla. To samo tyczy się Ukraińców. Ruś Halicka nie została podbita - została przyłączona w testamencie, z Węgrami dogadaliśmy się także przez testament
- stwierdził redaktor naczelny "Gazety Polskiej".