Jak wynika z ustaleń "Bild", doradca kanclerza Niemiec od dwóch tygodni przygotowuje spotkanie z Władimirem Putinem. Rozmowa miałaby się odbyć jeszcze w styczniu. Gazeta przypomina o podziale jaki panuje w rządzącej Niemcami koalicji wobec agresywnej polityki Kremla i uruchomienia Nord Stream 2. Zdaniem dziennikarzy "sprawa rosyjskiej polityki zagranicznej i gospodarczej staje się największym priorytetem dla kanclerza". Piszą również o tym, że aby się dogadać, Putin będzie skłonny przyznać Niemcom pozorny sukces - deeskalacji konfliktu z Ukrainą.
„Putin chciałby decydować, który z sąsiadów Rosji będzie mógł w przyszłości wstąpić do NATO (żaden!). Aby dopełnić szantażu, Putin stacjonuje obecnie z ponad 100 tys. żołnierzy przy granicy z Ukrainą” – podkreśla Bild.
Gazeta zauważa, że przynajmniej jak na razie, Putin odniósł już pewien sukces: prezydent USA Joe Biden zgodził się na spotkanie z przedstawicielami Rosji 10 stycznia w Genewie. Dwa dni później odbędzie się spotkanie Rosja - NATO.
- Spotkanie Putin-Scholz może nastąpić wkrótce potem. Putin przyznałby więc Niemcom pozorny sukces: deeskalację na granicy z Ukrainą
– dodaje Bild.
O komentarz poprosiliśmy Marka Kuchcińskiego, przewodniczącego sejmowej komisji spraw zagranicznych.
- Rosja szantażuje USA i Europę, żądając rezygnacji z jakiegokolwiek rozszerzenia NATO na wschód, zaprzestania współpracy wojskowej z krajami postsowieckimi, wycofanie amerykańskiej broni jądrowej z Europy i wycofanie sił zbrojnych NATO do granic z 1997 roku (czyli m.in. z Polski, Węgier i Czech), powstrzymania jakichkolwiek działań wojskowych na terytorium Ukrainy, a także innych państw Europy Wschodniej, Zakaukazia i Azji Środkowej w zamian za uniknięcie konfrontacji militarnej
- mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl, przypominając, że "roszczenia obejmują czternaście państw Europy Środkowej i Bałkanów, które stały się członkami NATO".
- Uważam, że nie można układać się z agresorem, który bezwzględnie walczy o utracone strefy wpływów post ZSRR i nie dotrzymuje umów. Przypominam nowym władzom Niemiec, że historia lubi się powtarzać, ale my - bogatsi o wiedzę i doświadczenia - możemy powstrzymać jej tragiczne skutki
- podkreśla Kuchciński.
- Od lat, razem z szefami parlamentów krajów Europy Środkowej i Bałkanów, a teraz z pozycji szefów Komisji Spraw Zagranicznych, podkreślamy, jak dramatyczne konsekwencje dla bezpieczeństwa Europy może mieć uruchomienie gazociągu Nord Stream 2. Panowie, nic o nas bez nas!
- dodaje.
Rosja i Niemcy postanawiają rozmawiać o Ukrainie. Bez Ukrainy. Zupełnie, jakby NS2 nie był rurociągiem, tylko portalem do teleportacji. Do roku 1939.
— Marek Kuchciński 🇵🇱 (@MarekKuchcinski) December 27, 2021