Od 7 lipca Polska tymczasowo przywróciła kontrole graniczne na odcinkach granicy z Niemcami i Litwą. Kontrole są prowadzone wyrywkowo na wjeździe do Polski i potrwają do 5 sierpnia br., choć mogą zostać przedłużone. Na granicy polsko-niemieckiej są prowadzone w 52 miejscach i w 13 na granicy polsko-litewskiej.
Co będzie po 5 sierpnia? W TV Republika sprawę komentował lider Ruchu Obrony Granic, Robert Bąkiewicz.
- Zobaczmy jaka będzie presja społeczna, jak presja będzie wystarczają, to może Siemoniak z Tuskiem zdecydują się, by dalej ten teatr odgrywać - powiedział Bąkiewicz.
Oceniając obecną sytuacją na granicach, stwierdził, że "w ogóle jest słabo".
- Kanclerz Merz jest podobno bardzo zadowolony, cieszy się, że Donald Tusk pilnuje niemieckiej granicy. Chodziło mu o to, że tak naprawdę to Polacy zabezpieczają, by ze szlaku białoruskiego nie przedostawali się do Niemiec migranci - wskazał.
- Ta granica jest dziurawa, wiemy, że z tych miejsc, które były wcześniej chronione, a które były medialnie ogrywane, a nie były głównymi szlakami komunikacyjnymi, choć szedł tamtędy przerzut migrantów, już zdjęto polskich funkcjonariuszy, WOT, żandarmerię. Wydaje się, że ten okres teatru, który miał pokazywać, jak to Tusk z Siemoniakiem, bronią polskich granic, po prostu mija. Być może na początku sierpnia dowiemy się, że kontroli granicznych nie będzie. Trzeba się temu przyglądać bardzo uważnie i wzmagać w społeczeństwie potrzebę ochrony Polski i Polaków wbrew temu, co robi UE, Niemcy i Donald Tusk
- dodał.
Alexander Dobrindt, minister spraw wewnętrznych RFN, stwierdził podczas niedawnego spotkania z Tomaszem Siemoniakiem, że wprowadzone w maju przez Niemcy kontrole na granicach zewnętrznych "powinny obowiązywać do czasu wprowadzenia skutecznych kontroli granicznych w całej Europie".
Niemcy zaapelowali o "większe docenienie i wsparcie" na zabezpieczania przez Polskę granicy z Białorusią.