Prokuratura Okręgowa w Warszawie przejęła śledztwo od Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów tydzień temu - w poniedziałek 18 maja. Do sprawy został przydzielony referent.
Połączenie śledztw
Za wiele nie udało mu się zrobić. W zeszły piątek 22 maja śledztwo przejęła Prokuratura Okręgowa-Warszawa Praga.
Jak się dowiedzieliśmy, sprawa ataków na TV Republika, fałszywych zawiadomień dotyczących dziennikarzy i szefa tej stacji, ale także prof. Sławomira Cenckiewicza została połączona ze zbiorczym śledztwem prowadzonym już od drugiej połowy zeszłego roku. Dotyczy wielu nieprawdziwych zgłoszeń. Dlaczego zostały skojarzone razem? Czekamy na wyjaśnienia praskiej prokuratury.
Śledztwo, do którego właśnie dołączono materiały z fałszywych ataków na Republikę, dotyczy „zorganizowanej grupy przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw polegających głównie na zawiadamianiu różnych publicznych i niepublicznych instytucji o zagrożeniach, które w rzeczywistości nie istniały”.
Środowisko graczy i niepołnoletni
Ostatni komunikat w tej sprawie został wydany w listopadzie.
W toku trwającego śledztwa ustalono, że na jednej z platform internetowych dedykowanej grom utworzyła się grupa, której pierwotnym celem było tworzenie i sprzedaż produktów elektronicznych do gry związanych z tematyką II Wojny Światowej. Działalność grupy szybko jednak ukierunkowała się na działalność przestępczą. Uczestnicy grupy zazwyczaj kontaktowali się przez Internet i nie znali się osobiście. Grupa szybko zbudowała swoją hierarchię, która motywowała do tego aby się w niej piąć, ale również pozwalała na kontrolę wykonywania poleceń kierownictwa
– pisała wówczas praska prokuratura.
Jak informowała, polecenia kierownictwa w grupie polegały przede wszystkim na realizacji poszczególnych przestępstw:
• wywoływanie fałszywych alarmów bombowych,
• gromadzenie i publikowanie danych osobowych w Internecie – w celu wyrządzenia szkody osobie, której dane dotyczą,
• stalking (zamawianie niechcianych paczek w znacznych ilościach, kierowanie gróźb pozbawienia zdrowia i życia, zmuszanie małoletnich do wykonania nietypowych czynności – w tym stanowiące formę psychicznego znęcania się).
Dotychczas ustalono kilkadziesiąt fałszywych zgłoszeń o zagrożeniu, które miały być dokonane przez członków tej grupy. Mimo braku osobistego kontaktu, członkowie mieli wspólne porozumienie co do celów i metod działania, które następnie były weryfikowane przez lidera i pozostałych członków grupy. Działania członków tej grupy były systematyczne i bardzo intensywne. Posługiwali się nieprawdziwymi danymi ich identyfikującymi, w tym korzystając z wielu nicków oraz kont. Na bieżąco gromadzili i weryfikowali informacje o sposobach wywoływania fałszywych alarmów oraz wymieniali informacje o odpowiedzialności karnej za takie zachowanie. Wszystkie te działania miały utrudnić ustalenie tożsamości osób biorących w nich udział, a także ustalenie rzeczywistego zakresu działalności poszczególnych osób oraz zapewnić im bezkarność
– twierdziła w listopadzie prokuratura w komunikacie
Informowała również, że 22 października 2025 r. zatrzymano dwie osoby, którym postawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, działania w zorganizowanej grupie przestępczej, a także zawiadamianie różnych podmiotów o nieistniejących zagrożeniach. Po przeprowadzeniu czynności z podejrzanymi prokurator skierował wnioski do Sądu o ich tymczasowe aresztowanie. Sąd uwzględnił wszystkie wnioski i zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.
Ponadto w toku postępowania ustalono, że w skład grupy wchodziły również osoby małoletnie, których sprawami zajmował się Sąd Rodzinny.
Czy naprawdę zdarzenia z zeszłego roku mają coś wspólnego z tym co dzieje się obecnie? Prokuratorzy najwyraźniej widzą tu jakieś powiązania.
Sprawa fałszywego alarmu, który doprowadził do wejścia służb do rodzinnego domu prezydenta Karola Nawrockiego, jest na razie traktowana osobno. Pracują nad nim gdańscy prokuratorzy. Jeszcze w poniedziałek ma zapaść decyzja o wszczęciu śledztwa.