Śledztwo miało zakończyć się w kwietniu. Prokuratura zdecydowała w piątek, że konieczne będzie jego przedłużenie do końca lipca. Jednocześnie wystąpiła do Sądu Okręgowego w Łodzi o przedłużenie do tego czasu aresztu dla Ryszarda C. Ten wniosek śledczych motywowany jest m.in. surową karą - dożywotniego więzienia - jaka grozi podejrzanemu i obawą, że będzie się ukrywał.
Według prokuratury, główną przeszkodą uniemożliwiającą obecnie zakończenie śledztwa jest fakt, że biegli dotąd nie wypowiedzieli się ostatecznie ws. konsekwencji zdrowotnych obrażeń, jakich doznał Paweł Kowalski. To - zdaniem śledczych - konieczne jest do opisu popełnionego czynu i jego kwalifikacji prawnej.
- Biegli nie byli dotąd w stanie dokonać oceny konsekwencji zdrowotnych, które powstały w związku ze zdarzeniem u pokrzywdzonego. Czekamy na ich opinię, najprawdopodobniej uzyskamy ją w najbliższym czasie. Wiemy, że biegli uznali, iż potrzebne jest przeprowadzenie kolejnych konsultacji - powiedział PAP rzecznik łódzkiej prokuratury okręgowej Krzysztof Kopania.
W związku z atakiem na Kowalskiego Ryszard C. usłyszał zarzuty usiłowanie zabójstwa i spowodowania uszkodzeń ciała.
- Opinia biegłych konieczna jest, by je ująć w opisie czynu i prawidłowo zakwalifikować prawnie - zaznaczył prokurator.
Zdaniem prokuratury śledztwo dobiega końca, a materiał dowodowy w większości został zgromadzony.
- Do realizacji zostały już nieliczne przesłuchania - dodał Kopania.
Przypomniał, że przed zamknięciem śledztwa konieczne jest przeprowadzenie tzw. czynności końcowych, czyli m.in. zaznajomienie podejrzanego z materiałem dowodowym, a to - zdaniem prokuratury - może mieć wpływ na czas zakończenia postępowania.
- Zostanie ono zakończone najszybciej jak to będzie możliwe - zaznaczył rzecznik prokuratury.
19 października ub. roku Ryszard C. wtargnął do łódzkiej siedziby PiS, gdzie zastrzelił Marka Rosiaka, asystenta europosła Janusza Wojciechowskiego. Później strzelił do asystenta posła Jarosława Jagiełły - Pawła Kowalskiego; gdy chybił, zaatakował go paralizatorem i ranił nożem. Świadkowie tragedii twierdzą, że krzyczał, iż chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego i „powystrzelać
pisowców”.
Prokuratura postawiła Ryszardowi C. zarzuty zabójstwa i usiłowania zabójstwa z użyciem broni palnej. Zarzucono mu także posiadanie broni palnej oraz amunicji bez wymaganego zezwolenia. Zdaniem śledczych motywem ataku była przynależność partyjna obu ofiar. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu dożywocie.
Na przełomie grudnia i stycznia Ryszard C. został poddany czterotygodniowej obserwacji psychiatrycznej na więziennym oddziale psychiatrycznym. Po jej przeprowadzeniu biegli uznali, że Ryszard C. w czasie popełnienia przestępstwa był poczytalny, czyli „rozumiał znaczenie swojego zachowania i mógł nim pokierować”. Uznali także, że podejrzany może brać udział w toczącym się śledztwie. Oznacza to, że Ryszard C. będzie mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
Pod koniec stycznia prezes PiS Jarosław Kaczyński ujawnił, że Ryszard C. przez rok był członkiem PO. W oświadczeniu przesłanym PAP szefowa częstochowskiej PO Halina Rozpondek potwierdziła, że Ryszard C. był członkiem Platformy Obywatelskiej od kwietnia 2004 roku. Według niej w styczniu 2006 roku został wykreślony z listy członków partii z powodu braku jakiejkolwiek aktywności, a procedurę wykreślenia rozpoczęto w kwietniu 2005 roku.