Najwyraźniej „prorządowe elity” przeraziły się widokiem tysięcy osób na Krakowskim Przedmieściu i pod ambasadą Federacji Rosyjskiej i postanowiły zacząć działać.
W wywiadzie dla dziennika „Polska the Times” prof. Radosław Markowski sugeruje, że w normalnym kraju partia taka jak Prawo i Sprawiedliwość byłaby zdelegalizowana.
- W normalnych krajach agendy rządowe za okrzyki typu „Tusk zdrajca, pachołek Moskwy” mogłyby zacząć podejmować jakieś kroki, czy partii antysystemowej nie zdelegalizować. To, co robi Jarosław Kaczyński, pokazuje części elektoratu i innym, że każde oszczerstwo wobec demokratycznie wybranych polityków jest dozwolone, że wszystko można i tak rząd w nich nie uderzy – tłumaczy prof. Radosław Markowskim politolog.
Zdaniem Markowskiego Jarosław Kaczyński dąży do sytuacji, w której część elektoratu popierającego PO stwierdzi, że ma już dosyć Tuska.
- Jarosław Kaczyński chce pokazać, że polityka to już jest takie bagno i taki magiel, żeby ludzie się całkowicie zniechęcili. I rzeczywiście część Polaków odwraca się od polityki. Oni już po prostu nie mogą tego słuchać. Wyłączają telewizory, radia. Nie chcą słuchać o Smoleńsku. Nie chcą słuchać tych awantur. Niech się dzieje, co chce, ale oni głosować nie pójdą. No i o to chodzi. - uważa prof. Markowski.