Orlen SA dokonał skokowej podwyżki hurtowych cen oleju napędowego. W sobotę m3 ON Ekodiesel kosztował 7258 zł - o ponad 520 zł więcej niż dzień wcześniej. Łącznie, od ostatniego dnia lutego, ceny hurtowe diesla wzrosły o ok. 2500 złotych - podał dzisiaj portal filarybiznesu.pl.
Analitycy Refleksu wskazywali, że w nowym tygodniu średnia cena diesla może przekroczyć rekord z października 2022 r., tj. 8,08 zł/l i ustanowić nowy.
Sprawa podwyżek cen paliw pojawił się dzisiaj w programie "Polityczna kawa" na antenie TV Republika.
Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny TV Republika, odniósł się do swojego tekstu na łamach "Gazety Polskiej".
- Będzie efekt dwóch Donaldów. Pierwsze podwyżki to była decyzja Donalda tuska, ponieważ ceny hurtowe paliw zależą w Polsce od Orlenu, a prezesi Orlenu zależą od rządu. Sprawdzaliśmy, które ceny najbardziej w paliwach wzrosły i są to ceny hurtowe, które wyznaczył Orlen. I to podniosło ceny paliw w pierwszych dniach wojny w Zatoce. Nie wzrosły ani ceny, po których Orlen kupił wcześniej paliwo, a ceny detaliczne na stacjach nawet na koniec spadły. Ceny rafineryjne nie wzrosły tak mocno, wzrosły tam, gdzie jest największa władza prezesa Orlenu. To była podwyżka na bazie tego paliwa, które kupiono w grudniu-styczniu. Teraz zaczyna do Orlenu docierać paliwo, które kupiono już po wybuchu wojny [w Iranie]. Czyli na ceny hurtowe podniesione, nałożą się wyższe ceny paliw, za które było kupowane na świecie. Jeśli Orlen nie ma dobrze zakontraktowanych cen paliw, które powstrzymują gwałtowne wzrosty, to dopływa teraz to droższe paliwo i dołoży się ta wyższa cena hurtowa, więc cena 9-10 zł za litr oleju napędowego na stacjach może być zupełnie realna
- powiedział Tomasz Sakiewicz.
Ocenił, że obniżając VAT i inne podatki na paliwo, można byłoby zejść na ceny ok. 6 zł na litrze.
"Na stole leży propozycja"
Jan Filip Libicki, senator PSL, uznał, że najstosowniejsze byłoby powstrzymanie prezydenta USA Donalda Trumpa w działaniach w Iranie.
- Za rządów PiS było ręczne sterowanie spółkami Skarbu Państwa, a to spółki prawa handlowego i mają obowiązek wypracowywać pewien zysk i ja jestem przeciwko, by ręcznie sterować spółkami. Państwo do tego namawiacie. Oczywiście w ekstremalnych sytuacjach trzeba to robić, teraz moim zdaniem nie mamy ekstremalnej sytuacji - ocenił.
Andrzej Śliwka, poseł PiS, wskazał wprost, że to drenowanie kieszeni Polaków.
- Mamy do czynienia z drenażem, drożyzną paliwową, rządzący nic nie robią, pomimo tego że od dwóch tygodni leży na stole doskonała propozycja prof. Czarnka
- stwierdził Andrzej Śliwka, były wiceminister aktywów państwowych.