Prezentujemy w całości dokument jaki został opublikowany na stronie internetowej resortu.
Zdiagnozowane problemy:
brak wypracowanych zasad polityki i strategii kulturalnej;
brak jasno określonych priorytetów i zadań, co powodowało m.in. że instytucje podległe ministerstwu realizowały zadania, które same sobie wyznaczały.
kierunki przepływów środków publicznych miały niewiele wspólnego z dobrem publicznym;
duża dowolność dysponowania środkami publicznymi, które były często wydatkowane nieracjonalnie, a poszczególne obszary pozostające w gestii ministerstwa były finansowane zależnie od politycznej potrzeby, a nie faktycznego znaczenia sprawy dla kultury czy dziedzictwa narodowego;
brak jasno weryfikowanych mierników efektywności pracy;
brak decyzyjności w zarządzaniu i stanowieniu prawa na poziomie politycznym.
Nie da się na dłuższą metę kierować krajem bez zmian legislacyjnych. To dotyczyło braku nowelizacji w zakresie Prawa prasowego, finansowania mediów publicznych i zmiany ustawy o mediach publicznych, ustawy dotyczącej szkolnictwa artystycznego, zmiany ustaw dotyczące służb konserwatorskich. Od lat środowisko konserwatorskie prosiło o odzespolenie. Chodzi również o ustawy dotyczące promocji polskiej kultury za granicą czy dostosowanie do dyrektyw Unii Europejskiej.
Państwo jesteście związani z ideą Unii Europejskiej. W ministerstwie kultury są co najmniej trzy niezrealizowane dyrektywy, a także dwa pilne rozwiązania legislacyjne, które od lat pozostawały bez decyzji politycznej.
Skuteczne i racjonalne funkcjonowanie ministerstwa utrudniał sposób organizacji i funkcjonowania niektórych instytucji podległych ministerstwu lub instytucji współprowadzonych przez ministerstwo oraz brak wpływu ministerstwa na realizowane przez nie programy i działania. Instytucje te, dysponujące wielomilionowymi budżetami, są praktycznie niezależne od ministerstwa, co skutkuje wyżej wspomnianym brakiem nadzoru, brakiem wpływu ministerstwa na realizację faktycznej polityki kulturalnej.
To prowadziło do humorystycznych sytuacji, kiedy tuż przed zmianą władzy Ministerstwo Kultury podpisało umowę z jedną z takich właśnie nowych instytucji, które miały być niezależne, na finansowanie roczne, co najmniej w wysokości 2 mln, na 50 lat.
W kilku przypadkach ustępująca władza zabezpieczyła swoje interesy przez mianowania dyrektorów w instytucjach podległych ministerstwu tuż przed upływem kadencji poprzedników - powołano łącznie ośmiu dyrektorów instytucji podległych i nadzorowanych przez ministerstwo, którzy rozpoczynali swoją kadencję od 1–2 stycznia 2016 r.
Władza PO–PSL nie dotrzymała też umowy, że podniesie udział wydatków budżetowych na kulturę do 1%. W tej chwili udział ten wynosi 0,88, to nie jest 1.
Te dwanaście setnych których brakuje, dla polskiej kultury jest naprawdę bardzo istotne, bo jeżeli chodzi np. o programy ministra, a jest prawie 30 takich programów, mamy zapotrzebowanie na 2,6 mld, a możliwości ministerstwa wynoszą 270 mln, czyli nieco ponad 10%.
Instytut Książki
Przeprowadzone jeszcze przez poprzednie kierownictwo ministerstwa audyty w Instytucie Książki wykazały przekroczenie środków przeznaczonych na wynagrodzenia na sumę 600 tys. zł.
Instytut Książki w ogóle nie dysponował w latach 2014 i 2015 rejestrem umów z podmiotami zewnętrznymi.
A więc można było prowadzić wielką instytucję o budżecie 70 mln i nie rejestrować umów.
Mimo bardzo dużego budżetu Instytut Książki finansował program translacyjny, bardzo istotny ze względu na cele tego instytutu, m.in. umiędzynarodowienie polskiej humanistyki na świecie, na poziomie 1,5 mln rocznie.
Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych
W ministerstwie kultury praktycznie nie istniał żaden nadzór nad Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych (jedna osoba zatrudniona na pół etatu). To spowodowało, że zupełnie nie kontrolowano np. zagranicznych wyjazdów archiwistów – prawie 1 mln zł rocznie – nie prowadzono polityki archiwalnej z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa i polityki historycznej.
Wykryliśmy, że np. nie przekazano do IPN-u zbiorów akt Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z lat 40. i 50. a także, że w latach 90. doszło do wywiezienia do Niemiec materiałów źródłowych z czasów II wojny światowej dotyczących III Rzeszy. Brak było również jednolitej polityki udostępniania i digitalizacji źródeł na terenie całego kraju. Każde archiwum de facto prowadziło swoją własną, odrębną politykę.
Narodowe Centrum Kultury
NCK, jedna z istotnych instytucji ministerstwa, prowadziła bardzo różnorodną działalność: od programów ministra przez programy własne, a także organizację imprez okolicznościowych. Wydawano bardzo duże pieniądze na przedsięwzięcia wątpliwej wartości. Przykładem takich działań była organizacja wieczoru twórców kultury dla dzieci 5 dni przed wyborami. Jednodniowa impreza z udziałem prominentnych gości, w której wzięło udział 200 gości kosztowała 300 tys. zł.
NCK zajmowało się wydawaniem książek, m.in. Ryszarda Petru. Wydano dwie książki: jedną jego autorstwa, jedną z jego udziałem. Działania promocyjne przypadkowo prowadzono krótko przed wyborami parlamentarnymi.
Rozumiem, że w szerokiej antropologicznej definicji kultury mieści się też wiedza ekonomiczna, ale powstaje pytanie, czy na pewno Narodowe Centrum Kultury powinno służyć cementowaniu braterskiego sojuszu dwóch partii liberalnych jeszcze przed wynikiem wyborów.
Instytutu Adam Mickiewicza
W 2008 roku z celu działalności IAM, w statucie m.in. usunięty został zapis mówiący o popularyzacji dokonań kultury polskiej. Instytut Adama Mickiewicza nie był nawet zainteresowany promocją w obcych językach twórczości swego patrona Adama Mickiewicza, choć taki projekt został doń zgłoszony.
Zastrzeżenia budzą też podróże służbowe pracowników IAM.
W 2013 r. 1/4 całego budżetu instytucji (budżet prawie 40 mln zł rocznie) została wykorzystana na podróże pracowników, w tym 8,5 mln zł – na podróże dyrektora.
Instytuty Polskie
W świecie istnieją 24 instytuty polskie, których celem działania miała być promocja kultury polskiej. Podlegają one MSZ-owi; przez 8 lat nie przeprowadzono reformy polityki promocji polskiej kultury za granicą. Nie połączono Instytutu Adama Mickiewicza z instytutami polskimi i nie stworzono spójnej polityki promocji kultury polskiej za granicą.
Polityka muzealna
Muzeum Historii Polski zostało powołane w 2006 roku, 10 lat temu.
Przez cały okres rządów PO–PSL nie doczekało się ono poważnych decyzji rozwojowych i inwestycyjnych. Dopiero w 2015 r., w czasie kampanii wyborczej, przyjęto wieloletni program rządowy na kwotę 310 mln zł.
Obecnie staramy się przyspieszyć tę budowę, by placówka będzie otwarta na stulecie niepodległości Polski.
Jednocześnie Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku przez lata było pozbawione decyzji finansowych i instytucjonalnych.
Działania wokół ukończenia Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 zostały kompletnie zaniechane przez centralne i lokalne władze PO.
Zaniechano i odmówiono wsparcia dla następujących instytucji muzealnych: Muzeum Kresów w Lublinie, Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. My podpisaliśmy umowę o współprowadzeniu tych instytucji.
W tym kontekście zdumiewają tempo, determinacja i hojność w dysponowaniu groszem publicznym, jeśli chodzi o budowę Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Wieloletni program rządowy został przyjęty dla tego muzeum już w styczniu 2011 r. i opiewał początkowo na kwotę 358 mln zł. Przypominam, w tym czasie blokowana jest budowa Muzeum Historii Polski.
Natomiast z powodu fatalnie wybranego miejsca budowy - w basenie portowym, zwiększono koszt budowy o 100 mln zł i tuż przed utratą przez PO-PSL władzy, zwiększono koszt tego wieloletniego programu rządowego do 450 mln zł.
Problemem jest też scenariusz wystawy stałej tego muzeum, której otwarcie planuje się na przełomie roku 2016 i 2017. Obecne kierownictwo placówki, zdaje się, planuje uniwersalistyczną opowieść o dziejach tego konfliktu zbrojnego i zaangażowanych weń narodów, zamiast skoncentrować się na polskiej narracji.
To polski punkt widzenia powinien być prezentowany w tym muzeum, tak jak brytyjski punkt widzenia jest prezentowany w Imperial War Museums w Wielskiej Brytanii czy niemiecki w niemieckich muzeach, francuski we francuskich.
Szkolnictwo artystyczne
Poważne zaniechania zastaliśmy w obszarze szkolnictwa artystycznego. W latach 2005–2015, ale szczególnie od lat 2008 i 2009, 148 szkół niepublicznych o uprawnieniach szkoły publicznej nie dostawało dotacji w takiej samej wysokości jak szkoły publiczne. Łączna skala potencjalnych zaległości to 240 mln zł.
Nie przeprowadzono reformy w obszarze szkolnictwa artystycznego, i średniego, i wyższego. Ministerstwo nie wyszło naprzeciw potrzebom środowisk, które pracują na uczelniach i w szkołach artystycznych.
Nie przeciwdziałaliście także wprowadzonej w 2012 r. reformie programowej w szkołach muzycznych, a reforma ta grozi zachwianiem podstaw kształcenia muzycznego, mimo licznych protestów środowiska.
Na skutek braku nadzoru Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydział mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie decyzją centralnej komisji ds. stopni utracił uprawnienia do nadawania stopni i tytułów naukowych.
Stwierdzono brak procedur wewnętrznych odnoszących się do kluczowych procesów organizacyjnych związanych z obsługą prawną Ministerstwa Kultury. W szczególności dotyczy to tworzenia zarządzeń dyrektora generalnego, realizacji wniosków o dostęp do informacji publicznej, powoływania dyrektorów podległych instytucji kultury.
Przykładem jest powołanie dyrektora Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi poprzez faks. Instytucja współprowadząca, czyli miasto Łódź, reprezentowana przez prezydent Łodzi, wystosowała do ówczesnej pani minister faks z prośbą o zaakceptowanie wskazanego przez siebie kandydata. Minister Omilanowska na tymże faksie wyraziła swoją zgodę i w takiej procedurze dyrektor został powołany. Nie muszę mówić, że to było tuż przed zmianą władzy.
Zamek Królewski
W 2015 roku Zamek Królewski zawarł dwie umowy najmu z podmiotami zewnętrznymi, w których stawki za wynajem 1 m2 powierzchni lokalu były niewspółmiernie niskie w stosunku do ich realnej wartości rynkowej: umowa pierwsza z byłym prezydentem Bronisławem Komorowskim na najem lokalu o powierzchni 72 m2 w Zamku Królewskim za 1600 zł netto. Umowa druga: powierzchnia dwa razy mniejsza, cena dwa razy wyższa.