O bulwersującym zdarzeniu portal niezalezna.pl informował dwa dni temu.
"Warszawscy policjanci odzyskali biżuterię i zatrzymali 31-letnią Olgę O. podejrzaną o jej kradzież. Do zdarzenia doszło w klubie fitness, kiedy ćwicząca tam kobieta zdjęła pierścionki z dłoni. Chwilę później pozostawioną biżuterię schowała do kieszeni podejrzana. Wszystko zarejestrowały kamery monitoringu.
Olga O. zabrała wysadzaną szafirami i brylantami drogocenną obrączkę z białego złota oraz pierścionek z tymi samymi kamieniami warte w sumie 50 tysięcy złotych".
CZYTAJ WIĘCEJ: Aktorka Olga O. zatrzymana za kradzież
Po wybuchu skandalu kobieta postanowiła wydać oświadczenie. Nie zaprzeczała dokonania kradzieży, a motywy przedstawiała iście absurdalne.
Jeden z cytatów:
"Nieprawdą jest, że zauważyłam ją wcześniej na ręce innej kobiety i czekałam na dogodny moment, gdy ją zdejmie. Jest to nieuprawniona manipulacja ze strony prasy. Nie znam i nie widziałam właścicielki tej biżuterii".
Albo drugi:
"Niczego nie ukrywałam, bo nie miałam czego ukrywać. Potwierdza to zapis monitoringu z klubu fitness, na którym zachowuję się swobodnie i normalnie, nie kryjąc się przed niczym. Świadczy to o braku złych zamiarów z mojej strony”.
Dobrze, że na koniec napisała "przepraszam". Chociaż z drugiej strony ona czuje się... ofiarą!!!
"Mając jednak na uwadze naruszenia, których dopuściły się media w tym przypadku, bezpodstawnie ją rozdmuchując, zniesławiając moje dobre imię i narażając na szkodę, uruchomiłam stosowne środki prawne chroniące moje dobra osobiste”.