O przygotowaniach do "Błękitnego Marszu", zwołanego przez opozycyjnych polityków i ich towarzysza awanturek Mateusza Kijowskiego, pisaliśmy kilka razy. Zarówno o zwożeniu ludzi, bo tych "oburzonych" jakoś brakuje...
CZYTAJ WIĘCEJ: PO na pełnym „spontanie”. Obecność na marszu obowiązkowa, SMS-y rozesłane
... a także odwoływaniu się do marszu sprzed dziesięciu lat. Tego samego, na który pojawiły się skandaliczne transparenty.
CZYTAJ WIĘCEJ: Będą maszerować tak jak 10 lat temu. Pamiętamy te ohydne transparenty
Tymczasem "Rzeczpospolita" donosi, że pomiędzy Platformą a .Nowoczesną trwa kłótnia o "zasługi" w organizacji marszu. Z boku swoje trzy grosze wtrąca jeszcze PSL.
"Widzę, że PO uważa, że 7 maja to ich manifestacja ..." – ogłosił niezawodny w takich sytuacjach Ryszard Petru. Nie spodobał mu się plakat zapowiadający marsz, na którym zabrakło logo jego ugrupowania. - "Jestem zaskoczony, że PO w mało elegancki sposób rozgrywa jednostronnie marsz. Jeśli PO łamie ustalenia, to w sobotę będzie ostatnia wspólna demonstracja".
Grzegorz Schetyna lekceważąco odniósł się do utyskiwań kolegi, z którym zamierzał pod ramię chodzić po Warszawie. "Każdy reklamuje marsz jak może. Skoro PO finansuje billboardy, to jest na nich logo Platformy" - powiedział lider PO dziennikarzowi "Rzeczpospolitej".
A może dwa marsze - jeden w prawo, drugi w lewo. Kijowski może stanąć z transparentem koło palmy. Poważnie nie będzie, ale chociaż zabawnie. Bo śmiesznie już jest.