W ubiegły piątek w Poznaniu tzw. Komitet Obrony Demokracji zorganizował manifestację. Jak podała wyborcza.pl, na placu Wolności przemawiali m.in. szef Nowoczesnej Ryszard Petru i Kamila Gasiuk-Pihowicz z jego ugrupowania. Swoje wystąpienia mieli też Bogdan Borusewicz, Henryka Krzywonos, a także Ludwika i Henryk Wujcowie. Głos zabrała również Katarzyna Kretkowska, która jest wiceprzewodniczącą poznańskiej rady miasta. No i przekonała się, jak to jest z demokracją u jej rzekomych obrońców, bo długo przemawiać jej nie pozwolono. Wystarczyło, że zaczęła krytykować PO, a wystąpienie natychmiast przerwano. Rozżalona, postanowiła skomentować zdarzenie na Facebooku.
– napisała Kretkowska.Manifestacje Komitetu Obrony Demokracji mają na celu obronę demokracji, której niezbywalnym elementem jest wolność słowa, w tym brak cenzury prewencyjnej! Incydent z przerywaniem wystąpień tylko pokazuje, jak krucha jest ta nasza demokratyczna tradycja…
– czytamy w jej opisie incydentu.(…) gdy zaczęłam formułować krytyczną uwagę dotyczącą rządu PO i braku dobrej polityki społecznej, w pierwszym rzędzie ktoś natychmiast zaczął pohukiwać… Ich prawo, byli to zapewne zwolennicy poprzedniego rządu. Ale organizator wolnościowej manifestacji na rzecz demokracji nie może w takim momencie przerywać mówcy, nie pozwalając nawet dokończyć zdania (!) Obok stali tzw. ważni politycy PO, a my mieliśmy się teraz wszyscy kochać i jednoczyć, usłyszałam potem…
– dodała.Spór i różnice zdań i ocen są niezbywalną częścią demokracji! Można się towarzysko lubić a politycznie pięknie różnić. Koniunkturalizm i lawirowanie wokół niewygodnych prawd ani demokracji, ani jakości debaty nie służy. Podobnie zachowano się na KOD w Warszawie, gdy przedstawiciel Zielonych zaczął mówić o wykluczeniu społecznym! Po mnie z kolei w piątek głos zabrał młody człowiek, jako „Młody KOD” , któremu także organizatorzy przerwali, nie pozwalając dojść do puenty. Ani nie mówił długo, ani od rzeczy, mówił z zaangażowaniem i był rozżalony, gdy puszczono muzykę i go zagłuszono
Trochę nas dziwi, że Katarzyna Kretkowska jest zaskoczona działaniami tzw. Komitetu Obrony Demokracji. Naprawdę jest aż tak naiwna i nie wiedziała, w co się pakuje?