Jeszcze w piątek na łamach portalu niezalezna.pl informowaliśmy, że Państwowa Komisja Wyborcza otrzymała sprawozdania finansowe partii politycznych za 2015 r. Okazało się wówczas, że poważny problem z przyjęciem sprawozdania przez PKW może mieć ugrupowanie Ryszarda Petru.
Na nieprawidłowość w rozliczeniach Nowoczesnej wskazał rewident Krajowego Biura Wyborczego. Okazuje się, że formacja Petru przelała kwotę około 2 mln zł bezpośrednio z rachunku partii na konto komitetu wyborczego. Tymczasem zgodnie z Kodeksem wyborczym, suma ta miała trafić najpierw na konto funduszu wyborczego Nowoczesnej, a dopiero później można było ją przelać na konto komitetu wyborczego.
CZYTAJ WIĘCEJ: Nowoczesna w finansowych opałach? PKW może odebrać partii Petru miliony
Gdy nad Nowoczesną zawisła groźba cofnięcia dotacji (PKW wyjaśnia, że na decyzje w tej sprawie jest jeszcze zbyt wcześnie) tłumaczyć zaczął się Ryszard Petru. Lider Nowoczesnej przekonuje, że „śpi spokojnie” i zapewnia, że nie może być mowy o żadnym „fundamentalnym błędzie”.
Jednocześnie lider Nowoczesnej ujawnił, że składa już w PKW stosowne wyjaśnienia i tłumaczy się z całej sytuacji.- W tej sprawię spokojnie śpię. Nie było żadnego fundamentalnego błędu popełnionego. Moim zdaniem sytuacja jest czysta. Te pieniądze mogły być przekazane tylko na kampanię wyborczą – zapewniał na antenie TVN24 Petru.
- Informuję i pokazuję różne przepisy. [...] To Państwowa Komisja Wyborcza podejmie decyzję o naszym sprawozdaniu. Po drugie jest jeszcze Sąd Najwyższy, do którego się możemy odwołać. Jestem przekonany, że w ostatecznym rozrachunku sprawa zostanie rozstrzygnięta na naszą korzyść - zapewnia Ryszard Petru.
Sytuacja jest jednak znacznie poważniejsza. Zgodnie z przepisami, jeśli Państwowa Komisja Wyborcza zdecydowałaby o odrzuceniu sprawozdania Nowoczesnej, partia mogłaby wówczas utracić znaczną część subwencji. Wówczas ugrupowanie Ryszarda Petru musiałoby zwrócić nawet do 75 proc. z całej przyznanej wcześniej kwoty.