- Biegli z prokuratury, aby zbadać drzewa, na miejsce katastrofy pojechali po półtora roku. A słynne próbki do badania na obecność materiałów wybuchowych wykonane były ponad 2,5 roku po katastrofie - stwierdziła.
Jej zdaniem lista niedociągnięć i nieprawidłowości w śledztwie była ogromna.
Czytaj tekst: Rodziny smoleńskie nie dadzą się podzielić. „Próby napuszczania spełzły na niczym”
Dorota Skrzypek doszła do przerażających wniosków w momencie, gdy po jakimś czasie postanowiła sprawdzić postępy w śledztwie.
- opowiadała.Z przerażeniem odkryłam, jak niewiele zostało zrobione, bo jeszcze wtedy nie były badane przedmioty z miejsca katastrofy, a słynna smoleńska brzoza nie była nawet zmierzona