– Problem polega na tym, że po raz pierwszy (od 1989 roku – red.) Polska znalazła się na cenzurowanym. Cały świat widzi to w sposób prosty, a nasza władza zgotowała ten kłopot. Straciliśmy bardzo wiele w oczach świata. Polska była postrzegana jako prymus. Dziś podkreśla się, że łamie demokrację. Odpowiedzialność za to jest po stronie władzy – taką wykładnię obecnej sytuacji międzynarodowej przedstawił były prezydent.
O co tak naprawdę chodzi? Okazuje się, że cały świat pochyla się nad polskim Trybunałem Konstytucyjnym.
– stwierdził Bronisław Komorowski.Dziś jest to ważne pytanie: jak się wycofać ze złej decyzji obozu władzy? Od wydrukowania werdyktu Trybunału Konstytucyjnego obóz władzy rozpocząłby naprawę tej sytuacji
Na uwagę prowadzącej, że kryzys rozpoczął się od momentu, gdy poprzednia koalicja rządząca zmieniła uregulowania związane z TK, były prezydent odparł:
PiS powołał sędziów Trybunału w sposób sprzeczny. Błąd PO był wytknięty przez TK. PO się ukorzyła i Sejm zmienił ustawę.
Komorowski błysnął też złotą myślą, wskazując odpowiedzialnego za wszelkie niepowodzenia:
Polskie piekło wybrukowane zostało działaniami Jarosława Kaczyńskiego w znacznej mierze.
I dalej perorował:
Skoro prezydent USA pyta o Trybunał Konstytucyjny, to coś w tym jest. Coś się złego stało, skoro nas pytają o TK. Kiedyś nikt nie wpadłby na pomysł, aby nas pouczać. Coś się wydarzyło, że popsuła się opinia o Polsce. (...) Z niepokojem myślę, że coś nastąpiło złego, co pozbawiało Polskę uroku.
Były prezydent wziął też w obronę ambasadora Rzeczpospolitej w Stanach Zjednoczonych. Stwierdził, że Ryszard Schnepf jest bardzo dobrym dyplomatą, mającym kontakty. Gdy prowadząca powołała się na tekst z „Gazety Polskiej Codziennie” o resortowej przeszłości rodziny Schnepfów, Komorowski odparł:
W USA każdy jest skądś. Wyciągania tej historii rani amerykańskie poczucie zasad.