Lata 90. ubiegłego stulecia pełne były strzelanin, napadów, gangsterskich porachunków na ulicach Warszawy. Dziś jest znacznie spokojniej, ale czy bezpiecznie?
– zapewnia aspirant sztabowy Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji.Nastąpił znaczny spadek liczby przestępstw przy użyciu broni, zwłaszcza przeciwko życiu i zdrowiu
To jednak nie oznacza, że bandyci porzucili glocki i cezetki. Tylko w 2015 r. zabezpieczono ponad sto sztuk takiej broni. Posiadanej nielegalnie.
Mieszkańcy stolicy chcą się czuć bezpiecznie, a pistolet w domu czy kaburze stwarza taką iluzję. Z danych Komendy Stołecznej Policji wynika, że warszawiacy legalnie dysponują (stan na ostatni dzień zeszłego roku) 52 tys. sztuk broni różnego rodzaju – od bojowej i myśliwskiej po sportową i gazową. Znamienne są jednak inne liczby.
Znacząco bowiem wzrosła liczba składanych wniosków o wydanie pozwolenia na posiadanie broni. O ile w 2014 r. było ich 780, to w następnych 12 miesiącach już niemal 1300.
– przestrzega Mrozek.Pamiętać jednak trzeba, że broń palna jest ostatecznym środkiem przymusu. Jeśli jej właściciel nie potrafi odpowiednio się nią posługiwać, może to się obrócić przeciwko niemu
Pozwolenie na posiadanie pistoletu może dostać jedynie osoba, która spełni restrykcyjne wymogi i przejdzie odpowiednią procedurę.
Za to niemal każdy może przyjść na strzelnicę, załadować amunicję i wycelować do tarczy. W Warszawie taka aktywność cieszy się coraz większą popularnością.
Cały tekst w Dodatku Warszawskim do "Gazety Polskiej Codziennie"