W trakcie dyskusji pojawił się zarzut upolitycznienia IPN. Pisał o tym ostatnio Piotr Zaremba, który w tekście „PiS bliskie wyboru prezesa IPN” na łamach tygodnika „wSieci” zaatakował kandydaturę Sławomira Cenckiewicza na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.
Z kolei w Klubie Ronina Piotr Gursztyn oświadczył, że Zaremba „dość dobrze opisał ryzyko upolitycznienia IPN”.- Być fałszywie oskarżonym i pomawianym od byłego przyjaciela i kolegi, w poniedziałek Wielkiego Tygodnia – i to w tygodniku odwołującym się do konserwatyzmu z Panem Jezusem na okładce, którego tekst przypomina najlepsze akcje cynglowe GW – to bezcenne, i w gruncie rzeczy zaszczyt! Dziękuję! - napisał w odpowiedzi na publikację Cenckiewicz.
Słysząc te słowa stanowczo zaoponowała Dorota Kania, która stanęła w obronie Sławomira Cenckiewicza:- Nie podoba mi się upolitycznienie IPN. To jest wielkie ryzyko. Dość dobrze opisuje to Piotr Zaremba, jak to było z Łukaszem Kamińskim. PO sobie wymyśliła, że będzie miała swojego prezesa, ale Rada wybrała po swojemu... IPN powinien być jak Kościół, powinien się czasem spóźnić, niż pospieszyć ze względu na autorytet, który IPN ma. Instytut Pamięci Narodowej ma duży autorytet w społeczeństwie i wyłożenie się na jakiejś sprawie, na jakimś błędzie, po prostu ten autorytet może nadszarpywać. Zwłaszcza, że IPN ma wrogów. Potężnych wrogów – mówił Gursztyn podkreślając, że obawia się sytuacji, w której „co kadencję ktoś będzie gmerał” wokół stanowiska prezesa IPN.
- Zaatakowanie Sławomira Cenckiewicza przez Piotra Zarembę tylko dlatego, że ma być jednym z kandydatów... tutaj się robi atmosfera wokół wyboru prezesa, jakby różne środowiska grały o swojego prezesa i to mi się bardzo nie podoba – oświadczyła dziennikarka.
