W rozmowie z reporterką vod.gazetapolska.pl prof. Jan Żaryn, senator PiS, zwraca uwagę na poziom poczucia bezkarności całego środowiska esbeckiego.
Odnosząc się z kolei do Lecha Wałęsy prof. Żaryn tłumaczy, że największym problemem w jego biografii jest decyzja o trwaniu w błędzie od 1992 roku i w konsekwencji stanie się niewolnikiem własnego sposobu widzenia całej sprawy.- Jak głęboka musiała być ta bezkarność tego środowiska esbeckiego z Kiszczakiem i Jaruzelskim na czele, że gotowi byli trzymać te materiały nawet u siebie w domu. Jak głęboko byli przeświadczeni, że są poza obowiązującym prawem i że mogą odczuwać pewien komfort życia codziennego, mimo że tyle lat żyją w przestępstwie. Przestępstwie już nie tych zbrodni, których się dopuszczali w latach 80., czy 70., czy jak w przypadku gen. Kiszczaka - jego droga od 45 roku jest naznaczona bardzo silnym współtworzeniem systemu komunistycznego w Polsce. Ale nawet w III RP mogli odczuwać siłę, przekonując się, że bezkarność jest zjawiskiem towarzyszącym im do końca ich dni - tłumaczy Jan Żaryn.
- Mam nadzieję, że biografia Lecha Wałęsy nadal pokazuje, że jest to człowiek zdolny do bardzo wielu zwrotów i jeżeli zdecydowałby się na wzbicie na same wyżyny swojej dotychczasowej biografii, gdyby to był znowu Lech Wałęsa z energią człowieka sierpnia 80. i człowieka rozmawiającego z Alfredem Miodowiczem w 1988 roku, to gdyby posiadł taką dzisiaj energię, która by go skłoniła do pójścia w stronę prawdy, to możemy zostać zaskoczeni, bo on posiada takie zdolności... Ale na dziś niestety trwa w tym błędzie od roku 1992 i stał się niestety niewolnikiem swojego własnego sposobu widzenia tej sprawy. - tłumaczy Jan Żaryn.
ZOBACZ FILM: