Autorka pisze m.in., że Jarosław Kaczyński „nigdy nie porzucił przekonania, że tragedia była wynikiem sabotażu Kremla. Więc nic dziwnego, że po dojściu do władzy kierowana przez niego partia Prawo i Sprawiedliwość – wznowiła śledztwo”.
Kolejny cytat:
Podczas ogłoszenia o otwarciu nowego śledztwa minister obrony Polski Antoni Macierewicz wspomniał o wybuchu jako możliwej przyczynie katastrofy, mówiąc, że samolot rozpadł się zanim spadł na ziemię. „Nie ma wątpliwości, że te okoliczności są nie tylko wystarczającym, ale nakazującym powodem, by raz jeszcze tę tragedię zbadać” – powiedział szef resortu obrony.
„Ale wznowienie śledztwa jest ryzykowne” – straszy autorka „The Guardian”. „Polska znajduje się na krańcu wschodniej flanki UE i NATO. Stawka w tej grze jest wyższa, niż była w momencie katastrofy, sześć lat temu. Polska była jednym z najbardziej otwartych krytyków rosyjskiej polityki wobec separatystów na wschodzie Ukrainy. Jednocześnie PiS jest wrogo nastawiony do Brukseli, gdzie stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej sprawuje Donald Tusk, premier Polski w latach 2007-2014. Jego rząd jest oskarżany przez Jarosława Kaczyńskiego o narażenie na niebezpieczeństwo Lecha poprzez złe zaplanowanie podróży oraz o to, że nie zapewnił, aby Rosjanie nie mogli sfałszować dowodów sądowych po katastrofie” – pisze dziennikarka, która nagle dochodzi do dziwnych wniosków…
- konkluduje gazeta.W związku z tym cień katastrofy smoleńskiej unosi się nawet nad Davidem Cameronem, albowiem jego plan, wypracowany wspólnie z Tuskiem, obejmuje uspokojenie obaw Polaków, otrzymujących zasiłki w Wielkiej Brytanii.
Dużą część artykułu brytyjska dziennikarka poświęca wprost atakom na PiS, pisząc m.in. o „rozkwicie kultu Lecha Kaczyńskiego po 25 października”, oraz o tym, że „klan Kaczyńskich i PiS nadal szukają winowajców”.