Swoje wystąpienie Joanna Scheuring-Wielgus ropoczęła od uwagi skierowanej z mównicy sejmowej do prowadzącego obrady wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego.
Po chwili postanowiła jednak przejść do meritum swojego wystąpienia i w kierunku polityków Prawa i Sprawiedliwości rzuciła pytanie, na które cała sala sejmowa wybuchła gromkim śmiechem.- Panie marszałku nazywam się Scheuring-Wielgus... poprosiłabym, żeby moje nazwisko było wypowiadane tak, jak się nazywam – postulowała posłanka Nowoczesnej.
- Szanowni Państwo, posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Co się stało... gdzie jest pan poseł Terlecki... chciałabym się zapytać? - dociekała posłanka Nowoczesnej.
Najwyraźniej nie skojarzyła faktów, że poseł Terlecki, o którego pyta i wicemarszałek Terlecki, któremu przed chwilą zwracała uwagę... to ta sama osoba.
ZOBACZ FILM

Wypowiedź stała się hitem internetu, a internauci postulują nawet umożliwienie poseł Scheuring-Wielgus występowanie w telewizji „zamiast mało śmiesznych kabaretów”.