Stękanie, powolne i nieudolne formułowanie zdań - to chyba wszystko, co zapamiętamy z wystąpienia sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, przewodniczącego Trybunału Konstytucyjnego. Mówił on o umorzeniu sprawy dziesięciu uchwał Sejmu ws. sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Słabą formę Rzeplińskiego zauważyli internauci:

Najważniejsza informacja, jaka padła z ust przewodniczącego TK, to włączenie przez niego do grupy orzekającej dwójki sędziów zgłoszonych w grudniu przez PiS: Julii Przyłębskiej i Piotra Pszczółkowskiego. Rzepliński stwierdził, że dzisiaj Trybunał Konstytucyjny liczy 12 sędziów orzekających.
Sędziemu Rzeplińskiemu - co charakterystyczne - towarzyszyła tylko jedna sędzia TK: prof. Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Wyjaśniała ona, że TK umorzył sprawę dziesięciu uchwał Sejmu ws. sędziów Trybunału, gdyż nie mogą one zostać uznane za akty normatywne. Przypomnijmy, że ta nominatka PO była w drugiej połowie lat 80. członkiem Rady Legislacyjnej przy Prezesie Rady Ministrów. W biogramie zamieszczonym w druku sejmowym z 8 kwietnia 2010 r. czytamy, że Wronkowska-Jaśkiewicz zasiadała w tym organie opiniodawczo-doradczym od końca 1988 r. Doradzała więc komunistycznym premierom Mieczysławowi Rakowskiemu i gen. Czesławowi Kiszczakowi, szefowi zbrodniczej bezpieki.
Dziś "Rzeczpospolita" napisała, że wśród sędziów TK zarysował się głęboki konflikt, w którym prof. Rzepliński jest coraz bardziej osamotniony. Według "Rz" - wypowiedzi prof. Rzeplińskiego "zostały źle przyjęte przez część sędziów, którzy mieli pretensje, że zaostrza on i tak gorący spór wokół TK, utrudniając znalezienie kompromisu". Jak informuje "Rzeczpospolita", Rzepliński chciał poddać pod obrady Trybunału uchwały ws. TKL przeprowadzone przez PiS w Sejmie. Wbrew przewodniczącemu TK sprawę uchwał ostatecznie umorzono.