Oświadczenie islamskich terrorystów zamieszczone w internecie wskazuje, że ładunki wybuchowe, jakie chcą oni umieścić na ptakach, posłużyły do strącenia maszyny podczas lotu Kogałymawia 9268. Chodzi o tragedię z 31 października 2015 r., kiedy to Airbus A321 rosyjskich lotniczych, lecący z Szarm el-Szejk do Petersburga, rozbił się o ziemię na półwyspie Synaj w Egipcie. W wypadku zginęły wszystkie 224 osoby znajdujące się na pokładzie.
Onet.pl pisze:
Cytowany przez "Daily Express", dżihadysta twierdzi, że ładunek może być przymocowany do ptaka i zostać włączony zdalnie w momencie, gdy znajdzie się blisko wrogiego samolotu, by spowodować jak największe spustoszenie.
Nie wyjaśniono jednak, w jaki sposób sęp - zwierzę odpowiednio silne do przenoszenia ładunków - miałby zostać "naprowadzany" na cel, czyli samolot.
Pomysł nie jest nowy. W czasie II wojny światowej sowieccy żołnierze używali na froncie owiniętych w ładunki wybuchowe psów, które były trenowane we wbieganiu pod pojazdy gąsienicowe. W roku 1941 powołano jednostki specjalne (spec-służba) przeznaczone do zwalczania czołgów przeciwnika. Każdy oddział składał się z czterech kompanii ze 126 psami w każdej kompanii; w każdym oddziale specjalnym znajdowały się 504 psy. Biedne zwierzęta ginęły od eksplozji albo były zabijane przez żołnierzy przeciwnika.