„Nie ma zwłok, nie ma sprawy” – te słowa często padają w podrzędnej jakości filmach sensacyjnych, gdy zastępy żandarmów, policjantów lub agentów FBI poszukują miejsca ukrycia ciała. Jeszcze niedawno w Polsce także nie do wyobrażenia był proces dotyczący najpoważniejszego przestępstwa przewidzianego w kodeksie karnym, jeśli nie odnaleziono denata.
– tłumaczy prawnik, który brał udział w jednym z takich procesów. – To są trudne sprawy, bo podejrzani, jeśli nie przyznali się do winy, kwestionują nawet, że ich ofiara zmarła. Opowiadają o ucieczce, zerwaniu kontaktu z rodziną, rozpoczęciu życia od nowa…– To już przeszłość. Przez ostatnie 15 lat w sądach zapadło wiele wyroków skazujących, choć brakowało corpus delicti, czyli przedmiotu przestępstwa. W tym wypadku zwłok potwierdzających tezę o zbrodni
Od ponad dwóch tygodni Polacy z napięciem obserwują informacje z Poznania, dotyczące zaginięcia 26-letniej Ewy Tylman. Kobieta pracowała w znanej sieci drogerii, tamtego wieczora brała udział w firmowej imprezie, później bawiła się na Starym Mieście, ostatni lokal opuściła w towarzystwie kolegi z pracy. Do domu nie dotarła. Wszczęto poszukiwania, pojawiły się apele rodziców, biznesmen z rodzinnego miasta kobiety wyznaczył gigantyczną nagrodę (milion złotych) za pomoc w odnalezieniu Ewy.
Dzisiaj wiadomo znacznie więcej, ale nadal nie wszystko. Dramatyczne wydarzenia na pewno rozegrały się nad brzegiem Warty. Kolega, z którym Ewa wracała, usłyszał zarzut zabójstwa „z zamiarem ewentualnym”. Czyli Adam Z. nie działał z premedytacją, ale zrobił kobiecie krzywdę i musiał liczyć się z jej śmiercią. Prawdopodobnie wepchnął ją do rzeki.
– Uważamy, że Ewa Tylman nie żyje – ogłosiła kilka dni temu Magdalena Mazur-Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Takie słowa padły, choć nie odnaleziono ciała. Poszukiwania bowiem trwają, reporterzy stacji telewizyjnych codziennie pokazują ekipy policjantów i strażaków nad brzegiem Warty koło mostu Rocha, ale każda relacja kończy się konkluzją: „brak efektów”. Z każdym dniem eksperci są coraz bardziej sceptyczni, że kiedykolwiek dojdzie do przełomu.
Czy będzie to kolejne śledztwo o zabójstwo bez zwłok ofiary? To są bardzo rzadkie sytuacje, ale w przeszłości już się zdarzały.
Więcej w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".