Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ziobro o ustaleniach "GP": służby inwigilujące opozycję podlegały wprost Tuskowi

Jeśli znamy mechanizmy działania służb, to wydaje się nieprawdopodobne, by o inwigilacji opozycji nie wiedzieli rządzący.

Autor:

Jeśli znamy mechanizmy działania służb, to wydaje się nieprawdopodobne, by o inwigilacji opozycji nie wiedzieli rządzący. Służby podlegają wprost premierowi, a premierem był przez 7 lat Donald Tusk - powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro w programie Jana Pospieszalskiego "Bliżej". Audycja była poświęcona informacjom, które ujawnia w najnowszym numerze "Gazeta Polska".

Jak pisze "Gazeta Polska", co najmniej kilkanaście śledztw prowadzonych w ostatnich siedmiu latach umożliwiło inwigilację polityków Prawa i Sprawiedliwości oraz współpracujących z tą partią ekspertów. A także dziennikarzy opozycyjnych mediów, m.in. z „Gazety Polskiej”, „W Sieci”, „Do Rzeczy” i „Naszego Dziennika”. Skala inwigilacji była ogromna.  

Schemat działania „drugiej inwigilacji prawicy” był niemal zawsze taki sam. Składano zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa, a prokuratura – w zależności od tego, czy była cywilna, czy też wojskowa – przeprowadzanie czynności w tych postępowaniach zlecała Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, a po zdymisjonowaniu przez Donalda Tuska we wrześniu 2009 r. Mariusza Kamińskiego i jego zastępców z funkcji szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego – także CBA. W trakcie prowadzonego śledztwa dana służba uzyskiwała od prokuratury i sądu zgodę na założenie podsłuchów czy prowadzenie obserwacji.

Jan Pospieszalski zapytał w programie "Bliżej" Zbigniewa Ziobrę, czy o tych działaniach mogli nie wiedzieć politycy PO.


Jeśli znamy mechanizmy działania służb, to wydaje się to nieprawdopodobne. Służby podlegają wprost premierowi, a premierem był przez 7 lat Donald Tusk. Konieczne są żmudne działania śledcze, by wyjaśnić tę sprawę

- odpowiedział minister sprawiedliwości.

„Gazeta Polska” informuje także, że od momentu wyboru Andrzeja Dudy na urząd prezydenta RP do chwili zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych w służbach specjalnych trwało niszczenie dokumentów. Wybrakowaniu uległy przede wszystkim sprawy operacyjnego rozpracowania – oficjalnym powodem ich zniszczenia była nieprzydatność zgromadzonych materiałów. W rzeczywistości - według informatorów "GP" - chodziło o ukrycie inwigilacji prawicowych polityków i mediów. Zgadza się z tą tezą Zbigniew Ziobro. Jego zdaniem za niszczeniem dokumentów stała "chęć ukrycia przez rządzących wszystkich nikczemności, których się dopuszczali w stosunku do opozycji, m.in. inwigilacji". "Był taki czas, że wydawałoby się, że PO będzie rządzić zawsze. To powodowało bezkarność" - stwierdził minister sprawiedliwości. 

Tekst ujawniający kulisy wielkiej inwigilacji prawicy można przeczytać w najnowszym numerze "Gazety Polskiej".

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane