Przynajmniej 32 osób zginęło, a 80 zostało rannych w wyniku wtorkowej eksplozji bomby w mieście Yola na północnym wschodzie Nigerii. Nie ustalono jeszcze, czy ładunek wybuchowy umieszczono w jakimś punkcie, czy też odpalił go zamachowiec-samobójca.
Kilkaset kilometrów dalej, na północnym zachodzie kraju, doszło nieco później do kolejnego zamachu. Dwie terrorystki w strojach muzułmańskich - w wieku, uwaga, 11 i 18 lat - wysadziły się w powietrze o godz. 16 czasu lokalnego, podczas największego natężenia ruchu handlowego. Na targu zginęło co najmniej 15 osób. Dziewczynki wysiadły z minibusa, w którym znajdowało się czworo innych dzieci. Policja nigeryjska szuka teraz tego pojazdu.
Do zamachów nikt się nie przyznał, ale głównym podejrzanym jest oczywiście Boko Haram - wahhabicka grupa terrorystyczna. Przeprowadza ona ataki skierowane głównie przeciwko chrześcijanom, który stanowią niemal 60 proc. ludności Nigerii.