Ostatnie godziny kampanii szefowa PO poświęciła na straszenie Polaków PiS-em. Temat nienowy, ale Kopacz przebiła dziś wszystko, co mówiła do tej pory.
Polska pod rządami PiS to według Kopacz "Polska odwrócona plecami do Europy i pełną kompleksów", "zawieszone procedury transplantacji" i "tragiczna śmierć Barbary Blidy".
Przewodnicząca PO stwierdziła także, że nie da "radykałom rozdrapać Polski". Stwierdziła też, że "nie możemy zawieść ludzi, nie możemy zostawić ich samych z fanatyzmem, który nadchodzi, nie możemy im tego zrobić".
Ale pojawiły się też wypowiedzi, które dotąd nie padały. Ewa Kopacz stwierdziła bowiem, że PiS będzie robił czystki w urzędach - i to takie, które nie oszczędzą nawet... sprzątaczek. Liderka PO opowiadała też przejmujące historie o urzędnikach, którzy zgłaszają się do niej, obawiając się, że wkrótce... PiS wyrzuci ich z pracy.
Wszystko wskazuje na to, że sztabowcy Platformy Obywatelskiej - zwłaszcza jeden z nich, znany pod sympatycznym pseudonimem - przygotując wystąpienie Ewy Kopacz, byli w stanie, w jakim policja przyłapała dziś wiceminister sprawiedliwości.