Według prokuratorów złodziej chciał ukraść generałowi auto i podczas próby kradzieży go zastrzelił, nie wiedząc, z kim ma do czynienia.
Ta absurdalna wersja wyklucza oczywiście, by zabójstwo Papały w 1998 r. zostało dokonane na zlecenie.
Wcześniej sąd w procesie o zabójstwo generała uniewinnił gangsterów Ryszarda Boguckiego i Andrzeja Z. "Słowika".
Marek Papała 25 czerwca 1998 r.około godz. 22 podjechał samochodem marki Daewoo Espero pod budynek przy ul. Wincentego Rzymowskiego 17 w Warszawie, gdzie znajdowało się jego mieszkanie. Został zastrzelony przy swoim aucie. Sprawca oddał strzał w głowę z pistoletu z tłumikiem. Pocisk z wystrzału utkwił w oparciu fotela pojazdu i został odnaleziony przez policjantów prowadzących oględziny.
Dwie godziny przed śmiercią Papała był w Wilanowie na przyjęciu imieninowym u emerytowanego generała brygady MSW PRL Józefa Sasina przy ulicy Wiktorii Wiedeńskiej (tzw. „zatoka czerwonych świń”). W mieszkaniu znajdowali się: generał Józef Sasin, jego żona Janina oraz syn Jacek z żoną. Był też amerykański biznesmen polskiego pochodzenia Edward Mazur z kierowcą. Nadinspektor Papała zjawił się na ul. Wiktorii Wiedeńskiej około godziny 20. Mniej więcej godzinę wcześniej wyszedł stamtąd były funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa Hipolit Starszak z żoną. Początkowo to Mazur miał odwiedzić w domu Papałę. Około godz. 19:30 Papała i Mazur rozmawiali przez telefon. Chcieli doprecyzować miejsce spotkania. Mieli ustalić szczegóły wyjazdu Papały do Stanów Zjednoczonych jako oficera łącznikowego.