"W związku ze złamaniem przez stronę rządową porozumienia z 17 stycznia 2015 roku Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy postanowił z dniem 1 października 2015 roku ogłosić gotowość strajkową we wszystkich kopalniach i zakładach górniczych w naszym regionie" - czytamy w komunikacie Komitetu, podpisanym przez Dominika Kolorza, przewodniczącego Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność" .
Pierwszym krokiem protestujących była dzisiejsza manifestacja górniczych związków zawodowych przed kopalnią Brzeszcze. Do górników przemawiali politycy opozycji, m.in. Beata Szydło i Paweł Kukiz. - Polska gospodarka powinna być oparta o nowoczesne górnictwo - mówiła do górników kandydatka PiS na premiera. Na demonstracji wystąpił też z gitarą bard klubów "Gazety Polskiej" Paweł Piekarczyk.

- Porozumienie, które zostało podpisane pomiędzy MKPS a stroną rządową 17 stycznia, jest w każdym calu przez stronę rządową złamane. Rozpoczynamy czynną akcję protestacyjną tam, gdzie wszystko się zaczęło, zimą tego roku, czyli na kopalni "Brzeszcze", demonstracją górniczą, żeby wyrazić swoje niezadowolenie z tego, że ktoś oszukał Śląsk, oszukał górników - tłumaczył decyzję MKPS Dominik Kolorz. - Mieszkańcy Śląska muszą mieć świadomość, że zostali oszukani podwójnie. Wszystkie te protesty, z którymi mieliśmy do czynienia zimą i wiosną tego roku, nie dotyczyły tylko i wyłącznie samych górników, ale dotyczyły też egzystencji Śląska. Przypomnę, że w porozumieniu mieliśmy zapisy mówiące o kontrakcie dla Śląska. Przypomnę, że w porozumieniu mieliśmy zapisy o zakładach energochłonnych. Przypomnę, że w porozumieniu mieliśmy zapisy o zakładach zbrojeniowych Bumar w Gliwicach. Z tych zapisów nie zostało zrealizowane dokładnie nic - podkreślał lider śląsko-dąbrowskich struktur Związku.
O kolejnych etapach czynnej akcji protestacyjnej związkowcy zamierzają informować na bieżąco. Już teraz jednak wiadomo, że ostatni etap odbędzie się najprawdopodobniej w Warszawie, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi.
Jak stwierdził Dominik Kolorz, nadrzędnym celem akcji będzie uświadomienie wyborcom, "żeby nigdy nie zagłosowali już na władzę, która oszukuje; żeby już nigdy pani premier Ewa Kopacz niczego nie podpisywała, bo jest po prostu niewiarygodna; z jej ust Śląsk słyszał w ostatnim czasie same kłamstwa".
- Będziemy robić wszystko z naszej strony, żeby wynik wyborczy Platformy Obywatelskiej na Śląsku i w całym kraju był jak najsłabszy. Tak jak powiedzieliśmy miesiąc temu, na spotkaniu MKPS, z oszustami się nie rozmawia. Nie mamy zamiaru prowadzić jakichkolwiek rozmów na temat przyszłości górnictwa, stopnia realizacji porozumienia, z obecną ekipą rządzącą. Ich czas, na szczęście, się już wyczerpuje. I mamy taką nadzieję, że już nowa ekipa rządowa, która przyjdzie, szybko rozwiąże problemy sektora i rozwiąże problemy Śląska - mówił do zgromadzonych w katowickiej siedzibie regionalnych struktur "Solidarności", zapewniając jednocześnie, że strona związkowa jest gotowa do podjęcia rozmów z nowym rządem "natychmiast po wyborach". - Zdajemy sobie sprawę z tego, że te rozmowy będą ciężkie, ale też od razu deklarujemy, a zarazem przypominamy, że rozmowy z nami muszą być konkretne, i że w pierwszym etapie tych rozmów nie będziemy domagać się niczego więcej, jak tylko dwóch rzeczy - realizacji porozumienia z 17 stycznia i kontraktu dla Śląska, bo to są dla nas dwie kluczowe sprawy, żeby region mógł dalej żyć, żeby region mógł dalej egzystować - podsumował przewodniczący.
Co na to Ewa Kopacz? Pani premier - jak zawsze beztrosko - tłumaczyła dziś w Warszawie, że prace na rzecz górnictwa trwają i że... "nie ma powodu, poza politycznym, żeby rzeczywiście górnicy mogli wyjść w tej chwili na ulice".