Jak informuje agencja Reutera, powołująca się na szefa administracji rosyjskiego prezydenta Siergieja Iwanowa, wniosek o pozwolenie na użycie sił w Syrii, złożony przez Władimira Putina, poparło 162 spośród 170 przedstawicieli izby wyższej parlamentu FR. Podobnie władca Kremla zachował się w maju 2014 r., kiedy Rada Federacji wydała pozwolenie na użycie rosyjskiej armii na Ukrainie (obecnej tam już od dawna). W czerwcu 2014 r. izba wyższa, ponownie na prośbę Putina, wycofała takie pozwolenie.
Oficjalnie na początku siły zbrojne Rosji będą wykorzystywane do operacji powietrznych nad Syrią. Zaledwie dwa dni wcześniej do syryjskiej bazy wojskowej w Latakii przybyło kolejnych sześć rosyjskich bombowców taktycznych Su-34, zdolnych do przenoszenia broni jądrowej. Do pierwszego ataku rosyjskiego lotnictwa doszło wczoraj po południu w pobliżu miasta Homs.

fot. youtube/print screen
Wczorajsza decyzja władz w Moskwie nie jest zaskoczeniem. Od wielu miesięcy Rosja militaryzuje Bliski Wschód. Z retoryki Kremla wynika, że ofensywa wojskowa w Syrii ma pomóc tamtejszemu, niestabilnemu i niezbyt silnemu rządowi w rozprawieniu się z terrorystami Państwa Islamskiego (ISIS). W rzeczywistości sprzęt wojskowy należący do Rosji (śmigłowce, myśliwce, systemy rakietowe) służy reżimowym wojskom Asada do bombardowań umiarkowanej syryjskiej opozycji, walczącej zarówno z dżihadystami, jak i z rządem w Damaszku. „W ostatnim czasie większość ataków, dokonywanych przez siły Asada, była nakierowana na przeciwników władz, a nie na terrorystów z IS” – przekonuje Tom Coghlan na łamach brytyjskiego dziennika „The Times”.
W opublikowanym we wtorek tekście korespondenta gazety na Bliskim Wschodzie czytamy również, że w ostatnich dniach, po raz pierwszy od wybuchu wojny, w największym syryjskim mieście Aleppo (walki o nie trwają od lipca 2012 r.) reżimowe wojska rozpoczęły bombardowania w nocy, wykorzystując do tego niezwykle precyzyjne rakiety. To oznacza, że bezbronni cywile nie mają praktycznie żadnych szans na ucieczkę.
Więcej na ten temat w czwartkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.