Do dramatycznych wydarzeń doszło w piątek popołudniu. "Pociąg znajdował się wtedy na wysokości miasta Arras we Francji" - podaje wprost.pl
"Napastnik został pojmany i skrępowany przez pasażerów, którymi byli amerykańscy marines. Usłyszeli, jak ktoś ładuje broń w toalecie, więc postanowili obezwładnić mężczyznę. Wtedy napastnik zaczął strzelać" - czytamy.
Do tej sytuacji odniósł się prezydent USA Barack Obama:
"Prezydent wyraził głęboką wdzięczność dla odwagi i szybkiej orientacji pasażerów, w tym członków sił zbrojnych USA, którzy z poświęceniem obezwładnili napastnika. Jest oczywiste, że ich heroiczne działania prawdopodobnie zapobiegły o wiele gorszej tragedii" - podał Biały Dom.