Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Paradowska przerażona kapitulacją Platformy. „PO podnosi ręce do góry i jakoby poddaje się”

Co się dzieje w mainstreamie. Dziennikarka tygodnika „Polityka” najwyraźniej straciła wiarę w Platformę Obywatelską. - PO podniosła ręce do góry i skapitulowała.

Autor:

Co się dzieje w mainstreamie. Dziennikarka tygodnika „Polityka” najwyraźniej straciła wiarę w Platformę Obywatelską. - PO podniosła ręce do góry i skapitulowała. Jakby była przekonana, że PiS obejmie władzę (…) wydaje się, że Platforma jakby poddaje się - powiedziała na antenie TOK FM Janina Paradowska, która nie tak dawno temu wychwalała premier Ewę Kopacz.
 
„Ale jaja, ale jaja, ale jaja” – powiedziałaby zapewne była wiceminister Elżbieta Bieńkowska. Od pewnego czasu w mediach głównego nurtu obserwować można przejawy prawdziwej paniki w związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Dziennikarze coraz częściej przyznają, że szanse PO na dobry wynik, są nikłe.

Przytoczymy słowa Janiny Paradowskiej, jakie mogli usłyszeć słuchacze TOK FM. Publicystka opowiadała, jak to rząd Platformy Obywatelskiej mając gotowe projekty nie chce ich wprowadzać, ponieważ wiążą się z… opłatami dla obywateli. Przed wyborami takich rzeczy się nie robi, lepiej odłożyć to na później. Taka logika PO.

Zapadają polityczne decyzje dotyczące tego, by przed wyborami nie wprowadzać już żadnych opłat. I tak na przykład mamy właściwie gotową już ustawę o prawie wodnym. Projekt jest gotowy, przeszedł wszelkie konsultacje i procedury rządowe łącznie z opiniowaniem przez komitet stały rady ministrów kilka tygodni temu. Ale zapadła decyzja, że rząd się nim już nie zajmie, a co za tym idzie nie trafi on do parlamentu. A powód jest prozaiczny - ustawa wdraża unijne regulacje i wprowadza opłaty za korzystanie z wody. W związku z tym lepiej rzecz całą odłożyć

– mówiła Paradowska
 
Dziennikarka później zaczęła temat o przerwaniu ratowania LOT-u, z którego zdecydował się odejść jego prezes Sebastian Mikosz.

Ja nie wiem, czy to jest bałagan w ministerstwie skarbu, czy brak decyzyjności w resorcie, bo Pani premier mówi, że nic nie wie. W każdym bądź razie wydaje się, że Platforma jakby poddaje się. Mówi „niech już tam następny rząd” (się tym zajmie – red.). Mówi to takim tonem, jakby była absolutnie przekonana, że PiS obejmie władzę, więc nie wiem czy już rzeczywiście podniosła ręce do góry i skapitulowała, bo gotowy był list intencyjny, który miał być podpisany 15 czerwca, nagle się okazało, że nie nadaje się do podpisu. Pan minister skarbu naprawdę jest tak bardzo strachliwy, tak się tego boi? Nie musiał zostawać ministrem Pan Andrzej Czerwiński, jeżeli nie jest w stanie podejmować decyzji

- komentowała jak gdyby nigdy nic publicystka.

Chodzi o dymisję Mikosza. Resort skarbu miał zrezygnować z podpisania listu intencyjnego z funduszem Indigo Partners, który był gotowy przejąć PLL LOT. Sebastian Mikosz miał być rozczarowany tą decyzją i zrezygnował ze stanowiska.

Jaka zmiana. Jeszcze pół roku temu podobne wypowiedzi Paradowskiej byłyby nie do pomyślenia. Na przykład w styczniu głośno było o nietypowych relacjach łączących Paradowską z Kopacz:

Kopacz bardzo liczy się z jej zdaniem. Jeden z moich rozmówców w Platformie zapytany o rolę dziennikarki mówi wręcz, że to nieformalna wicepremier: Jeśli chodzi o sprawy wizerunkowe, to szefowa bardzo liczy się ze zdaniem pani Janiny i chętnie korzysta z jej rad - pisał o relacjach szefowej rządu z Janiną Paradowską, bliski PO tygodnik "Newsweek". Tak bliski kontakt między paniami tłumaczyłby szczegółową wiedzę, jaką niedawno chwaliła się publicystka "Polityki".


Opisując "portret kobiecy" Ewy Kopacz Paradowska pisała tak:

"Nawet teraz, mieszkając w Domu Poselskim, w dość marnym i dusznym niby-apartamenciku wieczorami wyjmuje miednicę i pierze, aż do ostatecznego zmęczenia. To ją uspokaja". 


CZYTAJ WIĘCEJ: "Wieczorami wyjmuje miednicę i pierze". Internauci kpią z tekstu Paradowskiej o Kopacz

Autor:

Źródło: tokfm.pl,niezalezna.pl

NAJNOWSZE Polska