Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Przedwyborcza rzeźnia w obozie władzy. Baronowie Platformy robią czystki na listach

Czym bliżej do ostatecznego kształtu list wyborczych, tym atmosfera w szeregach Platformy Obywatelskiej coraz gorsza. Wycinanie konkurencji trwa w najlepsze.

Autor:

Czym bliżej do ostatecznego kształtu list wyborczych, tym atmosfera w szeregach Platformy Obywatelskiej coraz gorsza. Wycinanie konkurencji trwa w najlepsze. Niedawno pisaliśmy o Małgorzacie Kidawie-Błońskiej, która nie dostanie miejsca na liście warszawskiej, w piątek okazało się, że z powodu kształtu łódzkiej listy ze startu w wyborach zrezygnowała Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Jak już informowaliśmy, Ewa Kopacz i Małgorzata Kidawa-Błońska zamierzały kandydować w jesiennych wyborach parlamentarnych z listy Platformy Obywatelskiej z tego samego okręgu – Warszawy. Tak jednak nie będzie. Ze stolicy wystartuje tylko premier, a Kidawa-Błońska znajdzie się najprawdopodobniej na liście krakowskiej, choć to również nic pewnego.

Rzeź wyborcza odbyła się również na Ziemi Lubuskiej. Na listach PO zabraknie większości posłów reprezentujących ten okręg. Ostali się jedynie Bożenna Bukiewicz i Stefan Niesiołowski. Poseł Krystyna Sibińska, która nie otrzymała rekomendacji władz lubuskiej Platformy na listy do Sejmu, odwoła się od tej decyzji do władz centralnych. – To osłabienie całej listy do Sejmu. Łatwo przekreślono kilkuletnią pracę parlamentarzystów z regionu – komentowała na antenie Radia Gorzów posłanka.

Z kolei jedna z czołowych postaci PO, rzeczniczka dyscypliny klubu parlamentarnego Platformy – Iwona Śledzińska-Katarasińska, postanowiła w ogóle zrezygnować z kandydowania do Sejmu. Jak dowiedział się w piątek portal 300polityka.pl ma to bezpośredni związek z przeforsowaniem przez Cezarego Grabarczyka i Ireneusza Rasia kształtu list wyborczych. Śledzińskiej-Katarasińskiej zaproponowano tam miejsce poza pierwszą trójką.

Portal 300polityka.pl poinformował też, że przymierzany do wyborczej jedynki minister sportu Adam Korol znalazł się dopiero na szóstym miejscu po rekomendacjach władz pomorskiej PO, a minister środowiska Maciej Grabowski otrzymał ostatnie miejsce na tej samej liście. Natomiast w Krakowie, wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski, w ogóle nie znalazł się na liście. W Szczecinie Sławomir Nitras otrzymał od władz regionu wskazanie na dopiero dziewiąte miejsce, a wicemarszałek Sejmu, Elżbieta Radziszewska nie została jedynką i znalazła się na drugim miejscu w Piotrkowie. W ten sposób baronowie Platformy Obywatelskiej bronią swoich pozycji – podsumował portal.

Jednak i niektórzy z nich są zadziwieni niektórymi nazwiskami. Szef małopolskiej PO Grzegorz Lipiec w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” powiedział: „Zadziwia mnie zestaw nazwisk, który pojawia się na listach Platformy, Tomasz Lepper, Tomasz Cimoszewicz. Czy to mają być nowe twarze PO? W sensie ideowym nigdy nie byli utożsamiani z PO. Wiem, że kancelaria Giertycha reprezentuje niektórych polityków PO, ale to nie jest tożsame z kręgosłupem ideowym Platformy”.

Giertych zaatakowała też, Róża Thun: „Giertych był w najpaskudniejszym rządzie jaki mieliśmy PiS-LPR Samoobrona i nie powinien być utożsamiany z PO. Jako minister edukacji wycofywał z kanonu lektur dzieła literatury, na których się wychowaliśmy, np. Gombrowicza”– oświadczyła.

Jeśli podobna atmosfera utrzyma się w szeregach partii rządzącej jeszcze przez jakiś czas, to może się okazać, że oprócz baronów PO i ich zauszników na listach wyborczych zabraknie wielu czołowych polityków tego ugrupowania. Albo otrzymają miejsca tak słabe, że nie będą mieli innego wyjścia, jak pójść w ślady Śledzińskiej-Katarasińskiej.

Autor:

Źródło: 300polityka.pl,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej