Tymczasem - jak informował portal niezalezna.pl - w 60. rocznicę powstania "daru narodu radzieckiego dla narodu polskiego", stołeczny ratusz organizuje... huczny tygodniowy jubileusz.„W ostatnich miesiącach wiele samorządów gminnych zdecydowało o rozbiórce pomników sławiących Armię Czerwoną i jej żołnierzy (...) Wzywam więc władze Miasta Stołecznego Warszawy, aby uczciły 60. rocznicę oddania do użytku tego architektonicznego monstrum, mającego przypominać Polakom, że są niewolnikami Sowietów, decyzją o zburzeniu go” - domagali się kombatanci zrzeszeni w POKiN. Chodzi o budowlę stojącą w centrum Warszawy i nazywaną Pałacu Kultury i Nauki.
CZYTAJ WIĘCEJ: Gronkiewicz-Waltz uczci 60. rocznicę Pałacu Stalina. Będą fajerwerki, koncerty i toasty
Rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w obrazowy sposób przybliża kulisy powstania budowli „zdobiącej” już od 60 lat centrum Warszawy.Jak zwykle ujawniło się przy takiej okazji całkiem spore grono nadal rozmiłowanych w komunizmie sierot po PRL, dla których pozbycie się tego symbolu zniewolenia tożsame jest z barbarzyństwem. Ci sami ludzie stają też w obronie każdego pomnika Armii Czerwonej, które kolejno likwidują władze samorządowe. Ich prymitywna argumentacja sprowadza się do dramatycznego okrzyku: „przecież to jest część naszej historii, a nie wolno niszczyć pamiątek przeszłości, jakie by one nie były”. Chociaż nie mam zbyt wysokiego mniemania o kwalifikacjach umysłowych tych, których najlepiej definiuje określenie „homo sovieticus”, to może zrozumieją oni jednak poniższą metaforę, którą im dedykuję – tłumaczy dr Jerzy Bukowski.
Na mieszkającego od wieków i nie szukającego z nikim zwady człowieka napadło wspólnie i w porozumieniu dwóch sąsiadów, opanowując i demolując jego dom oraz mordując mu część rodziny. Po pewnym czasie agresorzy pokłócili się i jeden wyrzucił drugiego z owej posiadłości, ale tylko po to, żeby zawładnąć nią samemu. Zabił żonę gospodarza, zgwałcił jego córki, pobił synów, a jemu nakazał powieszenie na wszystkich ścianach fotografii „wyzwoliciela”. Jaka powinna być pierwsza reakcja właściciela domu, kiedy ten zbrodniarz opuści go? Odpowiedź jest oczywista: wysprzątanie posiadłości, zaleczenie fizycznych i psychicznych ran oraz zdjęcie ze ścian fotografii wieloletniego gnębiciela. Czy można sobie wyobrazić inne zachowanie odzyskującego wolność człowieka? Przecież w pierwszym, naturalnym odruchu pozbędzie się właśnie tego, co przypomina mu tragiczne przejścia i długie zniewolenie. Część z tych fotografii może zachować, ale w domowym archiwum, nie zaś na ścianach, resztę podrze zaś i wyrzuci do śmietnika. Gdyby postąpił inaczej, należałoby go poddać leczeniu psychiatrycznemu. Zrozumieliście, miłośnicy sowieckich reliktów? - pyta rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych dr Jerzy Bukowski.