„Uralwagonzawod” zasłynął w ostatnim czasie z dwóch wydarzeń. Po pierwsze: to producent „supernowoczesnego”, jak zapowiadano, czołgu T-14 „Armata”, który odmówił posłuszeństwa na środku Placu Czerwonego podczas próby defilady wojskowej z okazji Dnia Zwycięstwa.
Po drugie: podczas ostatniej prezydenckiej kampanii wyborczej Władimira Putina fabryka czołgów wsławiła się swoją deklaracją wysłania do Moskwy ciężkiego sprzętu bojowego, za pomocą którego można by zrobić porządek z Rosjanami protestującymi przeciwko fałszowaniu wyborów.
Nie ma więc chyba czego żałować.