Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Ukrainiec z lewymi papierami i dużą gotówką zatrzymany na granicy i puszczony wolno. Internauci: Tragedia

Straż Graniczna na granicy polsko-litewskiej zatrzymała 23-letniego Ukraińca z lewymi dokumentami, dużą ilością gotówki i 10 kartami sim. Wobec mężczyzny - szczególnie w czasach zagrożenia hybrydowego - nie zastosowano aresztu, a jedynie dozór, zakaz opuszczania kraju i zabezpieczenie finansowe. 23-latek usłyszał zarzuty związane z posługiwaniem się podrobionym dokumentem i przemytem narkotyków.

Straż Graniczna zatrzymała w czwartek podczas tymczasowej kontroli granicznej w Budzisku, na granicy z Litwą, jednego z pasażerów rejsowego autokaru Tallin - Berlin.

Mężczyzna przedstawił strażnikom łotewski dowód osobisty, jednak dokument ten wzbudził wątpliwości funkcjonariuszy. Jak się okazało - uzasadnione. 

"Po weryfikacji okazało się, że został on podrobiony na wzór oryginalnego. Cudzoziemiec oświadczył, iż jest obywatelem Ukrainy. Podczas dalszych czynności, przy mężczyźnie ujawniono kilkanaście gram białego proszku w torebce foliowej, gotówkę o łącznej wartości ponad 37 tys. euro oraz ponad 4 tys. zł, 6 telefonów komórkowych oraz 10 kart sim. Po przeprowadzeniu badań biały proszek okazał się być kokainą"

- poinformowała Straż Graniczna.

23-latek narodowości ukraińskiej został zatrzymany i usłyszał zarzuty posługiwania się podrobionym dokumentem i przemytu narkotyków. Grozi mu 5 lat więzienia.

"Prokurator Prokuratury Rejonowej w Suwałkach zastosował wobec mężczyzny dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju oraz zabezpieczenie finansowe w wysokości 4 tys. na poczet przyszłych kar. Dodatkowo Komendant Placówki SG w Rutce Tartak wydał mu decyzję zobowiązującą do powrotu do kraju pochodzenia oraz zakaz wjazdu do krajów Strefy Schengen na 10 lat" - przekazała Straż Graniczna.

W sieci pojawiły się pytania, dlaczego mężczyzna zatrzymany z lewymi dokumentami i sporą ilością gotówki został wypuszczony na wolność, a nie zastosowano wobec niego tymczasowego aresztowania, szczególnie w sytuacji zagrożeniami aktami sabotażu i dywersji na terenie kraju.

- Dozór?! A człowiek, który wywalił gnojówkę przed domem politruka, czyli kumpla po fachu, wlepiają areszt na pstryk. Ale to był Polak - stwierdziła Magdalena Doliwa-Górska z Instytutu Spraw Obywatelskich.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane