Jak się okazuje - skompromitowany Grabarczyk to jeden z 18 założycieli Komitetu Wyborczego Kandydata na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego. Obok byłego ministra sprawiedliwości na liście tej widnieją nazwiska nieżyjącego już Władysława Bartoszewskiego, premier Ewy Kopacz, prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza i prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka.
Fakt ten tłumaczy częściowo zaskakującą postawę Komorowskiego w sprawie afery Grabarczyka. Prezydent bowiem... w ogóle się na ten temat nie wypowiada. Zbigniew Ziobro pytał nawet ostatnio w RMF FM: "Dlaczego milczy w tej sprawie pan prezydent Bronisław Komorowski? Czy są równi i równiejsi?"
Polityk SLD Włodzimierz Czarzasty tak skomentował dymisję Grabarczyka: "To bardzo ciekawy moment. Postawię tezę: Myślę, że pan prezydent Komorowski od dzisiaj w nocy ma małe szanse, by powtórzyć swoją kadencję".
„Gazeta Polska” jako pierwsza informowała o problemach Cezarego Grabarczyka i dziwnych okolicznościach wydania mu pozwolenia na broń, a właściwie okoliczności zdania egzaminu praktycznego.
„Informację o śledztwie dotyczącym egzaminu ministra sprawiedliwości uzyskaliśmy od prawnika, który zna osobiście czołowych polityków PO i PSL. Według jego wiedzy policjant, który swoim podpisem potwierdził, że Grabarczyk zdał przed nim egzamin, zrobił to bez obecności ministra, dopuszczając się tym samym poświadczenia nieprawdy” – pisał na początku marca Piotr Lisiewicz na łamach tygodnika „Gazeta Polska”.
Śledztwo trwa, niedawno przesłuchany został Cezary Grabarczyk. W środę pojawiła kolejna bulwersująca informacja dotycząca sprawy – prokurator Krzysztof Drygas, który rozważał postawienie zarzutów Grabarczykowi, został odsunięty od śledztwa.