Wyjazd miał miejsce na przełomie stycznia i lutego tego roku, tuż po tzw. aferze madryckiej. Marszałek Sikorski mówił wtedy, że ukróci szastanie publicznymi pieniędzmi na podróże parlamentarzystów. Ciekawe.
Radziszewska powiedziała w rozmowie z gazetą, że wybór hotelu należał do organizatorów. - Myślę, że była to cena ciut ponad 200 dolarów bez wyżywienia – opowiada wicemarszałek Sejmu.

(fot. print screen fakt.pl)
Posłanka PO jest z wykształcenia lekarzem. Na balu była gościem specjalnym. Jak tłumaczy swoją obecność tam sama zainteresowana?
- Dzięki mojej obecności udało im się zaprosić na ten bal wielu ważnych ludzi z USA. Mam nadzieję, że dzięki temu udało się zebrać więcej pieniędzy na szkolenie młodych polskich lekarzy, których nie stać na zapłacenie za naukę w najznamienitszej amerykańskiej klinice – przekonywała.
Za czterodniowy pobyt w USA posłanki Platformy Obywatelskiej, podatnik zapłacił 29 948,60 zł. By żyło się lepiej!