Rada Europejska zażądała 4 marca od Francji, by określiła karę, za stosowanie przemocy fizycznej wobec dzieci. W kraju zaczęły się dyskusje na ten temat. Dialog nie o tym, czy bić, ale „jak bić, żeby było to zgodne z prawem”.
Autor tekstu opisuje swoje doświadczenia z pobytu we Francji. Był zszokowany gdy zrozumiał, że klaps w tyłek jest ważnym elementem tamtejszej tożsamości. „Dlatego milczałem - z szacunku dla Francji. Nie wytrzymałem dopiero gdy mój chrześniak dostał w twarz. Wyjaśniono mi, że bicie w twarz jest dla dziecka lepsze. Podobno mniej uwłacza jego godności...” – pisze Nowicki na opinie.newsweek.pl.
Francuzi w tej kwestii wyrazili się jasno. Nawet nie myślą o karaniu za dawanie klapsów czy bicie po twarzy na łonie rodziny.
Francuska minister ds. rodziny i osób starszych - Laurence Rossignol, powiedziała, że nie będzie dzieliła kraju na dwa obozy: tych za i przeciw klapsom.
Ostatni sondaż odnośnie bicia w pupę, miał miejsce we Francji w 2009 roku. Wtedy 82. proc. ankietowanych opowiedziało się przeciwko zakazowi klapsów. Żona byłego prezydenta Francji Jacquesa Chiraca, Bernadette powiedziała: „To śmieszne. Kiedy dziecko zachowuje się okropnie, dobre klapsy, ani zbyt długie, ani zbyt mocne, na pewno mu nie zaszkodzą”.
Ważne by rozróżnić dawanie klapsa od katowania dziecka. Bywa tak, że rodzice mają kłopot z określeniem granicy między klapsem - jako szeroko pojętą metodą wychowawczą, a złym traktowaniem dziecka. Jeśli w pupę dostaje dziecko niespełna dwuletnie – może nie zrozumieć dlaczego jest bite, ponieważ jest zbyt małe.
We Francji już od dawna obowiązuje prawny zakaz bicia zwierząt. Dzieci nadal można. Podobno lepiej w twarz niż w pupę...