Prorosyjscy bojownicy dążą do tego, aby odciąć ukraińskie wojska w debalcewskim występie i zamknąć je w kotle. Nie ulega wątpliwości, że rejon Debalcewa jest jednym z najważniejszych punktów strategicznych na linii frontu. To właśnie tamtędy przebiegają główne węzły komunikacyjne. Eksperci od taktyki wojskowej zgodnie oceniają, że utrzymanie kontroli nad Debalcewem ze strategicznego punktu widzenia jest znacznie ważniejsze nawet niż kontrola nad lotniskiem w Doniecku. Kontrola nad rejonem Debalcewa oznacza kontrolę nad najkrótszą drogą z Ługańska do Doniecka.
Wczoraj wieczorem liderzy prorosyjskich terrorystów zapowiedzieli gotowość wstrzymania ognia, a do ponownych negocjacji nawołuje sam Władimir Putin. Ukraińskie media podkreślają, że wyrażenie przez Kreml „skrajnego zaniepokojenia” sytuacją w Debalcewie może być próbą odwrócenia uwagi od próby przerzucenia w rejon Donbasu kolejnych jednostek rosyjskich.
Coraz częściej mówi się, że wobec klęski terrorystów i skutecznej obrony Debalcewa przez ukraińską armię, do walki w tym rejonie mogą zostać włączone regularne oddziały rosyjskie, jak miało to miejsce w Iłowajsku.
Z informacji sztabu ukraińskiej operacji antyterrorystycznej ATO terroryści w Debalcewie nieustannie prowdzą akcje prowokacyjne i podjazdowe ataki. Na początku lutego z wyrzutni rakiet „Grad” ostrzelany został miejscowy ratusz, gdzie odbywało się przygotowanie transportu uchodźców, przeważnie ludzi starszych, kobiet i dzieci.
To właśnie siedziba rady miasta w Debalcewie stanowić miała wspólne centrum kontroli i koorcynacji zawieszenia broni i stabilizacji sytuacji w regionie. Tymczasem z informacji ATO wynika, że w wyniku „dziwnego zbiegu okoliczności” w czasie prowadzenia ostrzału przez terrorystów w budynku nie było żadnego przedstawiciela strony rosyjskiej.