Chcąc uniknąć podobnego scenariusza 27 stycznia, Fundacja „Pro-prawo do życia” wystosowała do sekretariatu Komisji Spraw Zagranicznych prośbę o zezwolenie na uczestnictwo w czwartkowym posiedzeniu czterech przedstawicieli fundacji oraz zwróciła się z wnioskiem o możliwość zabrania głosu przez jedną z tych osób. Prośba pozostała bez odpowiedzi, a po kontakcie z sekretariatem, okazało się, że decyzja na temat ewentualnej zgody na zabranie głosu w czasie posiedzenia zostanie przekazana 3 lub 4 lutego, a więc zaledwie 1-2 dni przed posiedzeniem w Sejmie.
- Opóźnianie decyzji w sprawie uczestnictwa w komisji przedstawicieli strony społecznej odbieramy jako próbę odwiedzenia obywateli do czynnego uczestnictwa w procesach demokratycznych i zniechęcanie do interesowania się sprawami publicznymi. Istnieje realna obawa, że tuż przed posiedzeniem dowiemy się, że nie możemy na nie wejść, a czasu na ewentualną interwencję już nie będzie. Konwencja wprowadzana jest przez koalicję rządzącą ponad głowami obywateli i przy zignorowaniu ich głosu w sprawach, które ich dotyczą – czytamy w przesłanym do redakcji portalu niezalezna.pl oświadczeniu Fundacji „Pro-prawo do życia”.
Cała prawda o konwencji antyprzemocowej. Wstrząsający raport. ZOBACZ FILM
Przeciwko ratyfikacji konwencji protestuje już od dłuższego czasu wiele środowisk w całym kraju. Zarzucają one dokumentowi Rady Europy forsowanie zapisów, które „narzucają ideologię promującą zabijanie nienarodzonych, homozwiązki z prawem do adopcji dzieci, drastyczne ograniczenie roli rodziców w wychowaniu potomstwa oraz inne niebezpieczne dla społeczeństwa koncepcje”. Jak wielokrotnie pisaliśmy na łamach portalu nizalezna.pl, statystyki wskazują, że w państwach, gdzie obowiązują rozwiązania podobne do zapisów konwencji, wskaźniki przemocy wobec kobiet są 2 – 3 razy wyższe niż w Polsce przy znacznie niższej niż w Polsce raportowalności do organów ścigania.
Fundacja „Pro-prawo do życia” zapowiada, że w trakcie obrad komisji przed Sejmem, w godzinach 12.30-16.30 odbędzie się pikieta. „Nie chcemy aby za fasadą pięknych słów o dobru kobiet udało się ukryć prawdziwe cele zaprowadzania w Polsce lewackiej inżynierii społecznej” - podkreślają organizatorzy.