Po obchodach 70. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau doszło do skandalu. Organizatorzy „zapomnieli” o pięciu gościach. Zamknięto ich na terenie obozu, a kiedy próbowali się wydostać, ochrona obiektu wezwała policję. Całe zajście opisał izraelski dziennik „Haaretz” i nazwał je hańbą – dziadkowie jednego z zamkniętych na terenie byłego niemieckiego obozu zginęli w Auschwitz.
Do sprawy odniosła się już ambasada RP w Rzymie. W związku z incydentem z udziałem Riccardo Pacificiego, Davida Parenzy i ekipy telewizyjnej „Matrix” na terenie Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Zagłady Auschwitz-Birkenau ambasada opublikowała oświadczenie.
Wyjaśnia w nim, że 27 stycznia w Auschwitz, z powodu uroczystości 70-lecia wyzwolenia obozu, „w których wzięło udział ponad 50 delegacji, w tym kilkanaście z udziałem głów koronowanych, głów państw i szefów rządów”, wprowadzono drastycznie wzmożone środki bezpieczeństwa.
W związku z tym, „wszelkie niestandardowe zachowania osób musiały prowadzić do zwrócenia uwagi odpowiednich służb porządkowych, a ich interwencja była podyktowana wyłącznie chęcią zapewnienia porządku i bezpieczeństwa w tym szczególnym miejscu i dniu”.
Według ambasady, „służby ochrony obozu zachowały się zgodnie z procedurami, które przewidują, że w przypadku zakłócenia porządku i zniszczenia mienia – nawet nieumyślnego – wzywana jest policja dla wyjaśnienia i odpowiedniego udokumentowania sprawy”.
Na koniec polska placówka dyplomatyczna wyraża ubolewanie ze względu na zaistniałą sytuację, ale zaznacza jednocześnie, że „troska o godny charakter upamiętnienia ofiar Holocaustu oraz szczególny kontekst i czas sprawiły, że służby porządkowe nie mogły pozwolić sobie na traktowanie jakiegokolwiek naruszenia godności tego miejsca i poczucia bezpieczeństwa w sposób niezgodny z procedurami”. Ambasada uznaje też, że te wyjaśnienia zamykają cały incydent.