- Być może zdarzają się ludzie, którzy próbują naciągnąć Sejm na przykład biorąc „kilometrówkę”, a nie jeżdżąc rzeczywiście po swoim okręgu. W sprawie wyjazdu i delegacji tak nie jest, bo Kancelaria Sejmu nie traci ani złotówki, bo tak wymyśliła sobie przepisy. (...) Korzystaliśmy z ekwiwalentu nie dlatego, żeby zostać naciągaczem - jak pan sugeruje - tylko dlatego, że jest to rozwiązanie elastyczne. Jak się ma obowiązki sejmowe, to lepiej jest nie mieć sztywnego terminu, tylko móc dotrzeć na miejsce w ramach najtańszego biletu – odpowiedział na pytanie dziennikarza TVN poseł Adam Hofman.
Jednocześnie byli już politycy Prawa i Sprawiedliwości zarzucili Radosławowi Sikorskiemu świadome wykorzystywanie sytuacji w celu zaszkodzenia partii w końcówce kampanii wyborczej.
- Sikorski i jego pomocnicy przeprowadzili atak na nas na ostatniej prostej kampanii wyborczej. Wszystko to, co funkcjonowało w mediach i parlamencie było oparte na interpretacjach przepisów, które pochodziły od Radosława Sikorskiego. Robił to ze złą intencją. Być może, żeby zaszkodzić PiS, ale być może, żeby zaszkodzić innym swoim kolegom. Być może był to atak na cała klasę polityczną – zastanawiał się Adam Hofman.
Odpowiadając, dlaczego dopiero teraz zabierają głos w tej sprawie i czy widzą jakąkolwiek szansę na ewentualny powrót do PiS, posłowie Hofman, Rogacki i Kamiński zgodnie zapowiedzieli, że w pierwszej kolejności chcą udowodnić, iż działali zgodnie z prawem i oczyścić swoje dobre imie oraz zapowiedzieli, że podejmą stosowne kroki prawne wobec tych, którzy używali oszczerstw i podawali nieprawdziwe informacje żeby ich oczernić w oczach opinii publicznej.
- Uznaliśmy, że w kampanii wyborczej jest ważniejszy wielki, wspólny projekt niż nasz interes mimo, że linczowano nas medialnie. Wydaje się, że w kampanii nie było możliwości na tłumaczenie, bo to było specjalnie użyte żeby zaatakować PiS. Cieszę się, że mimo tego brudnego ataku Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory. Bo mimo tego, że to było ukradzione zwycięstwo, to tak się stało. (...) Najpierw odkłamiemy tę sprawę, co będzie później zobaczymy – zakończył Adam Hofman.