- Uważam, że w obecnych warunkach pełnienie mandatu posła jest niemożliwe. Dlatego zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, w dniu dzisiejszym złożyłem Marszałkowi Sejmu oświadczenie o zrzeczeniu się mandatu posła. Również złożyłem Szefowi Klubu Parlamentarnego PO rezygnację z członkostwa w Klubie Parlamentarnym - czytamy w oświadczeniu Sławomira Nowaka.
Błyskawicznie murem w obronie swojego partyjnego kolegi stanęli politycy Platformy Obywatelskiej. Ze wszystkich wypowiedzi przebija się jeden przekaz: „Sławek nie popełnił przestępstwa, które wymagałoby aż takiej kary”.
Wiceminister zdrowia, Sławomir Neumann z PO przyznaje, że do końca liczył na to, że Nowak zostanie uniewinniony.
- To nie jest przestępstwo, które wymaga aż takiej kary. (...) Pamiętajmy, za co został skazany. Za to, że nie wpisał zegarka do oświadczenia majątkowego. On tego zegarka nie ukrywał, on przecież go nosił. Wręcz paradował z nim, chwalił się nim publicznie. To nie jest człowiek, któremu zarzucono, że ukradł zegarek. Miejmy tego świadomość (…) Trudno mu zarzucić to, że jest człowiekiem nieuczciwym, bo on nie ukradł zegarka. Okazał się mało przewidujący jeśli chodzi o zachowanie biurokratyczne. Miał możliwość poprawienia tego oświadczenia. Gdyby je poprawił, kiedy jedna z gazet do niego o tym pisała, to nie byłoby tej sprawy. (…) Skazanie za coś takiego jest dla niego takim pocałunkiem śmierci w polityce – mówił w Radiowej „Trójce” wiceminister zdrowia.
Za trudną decyzję o rezygnacji z mandatu poselskiego Nowaka chwali Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznając jedynie, że „zgubiło go niechlujstwo i niefrasobliwość”.
- Zachował się tak, jak należy. Natomiast myślę, że wiele osób boleje nad tym, co się wydarzyło i że Sławomir Nowak wycofuje się z polityki, bo wydaje się, że był zdolnym politykiem. Za błędy trzeba jednak płacić – tłumaczyła w Radiowej „Jedynce” wiceprzewodnicząca PO, Hanna Gronkiewicz-Waltz.