Ewa Kopacz razem z Januszem Piechocińskim zorganizowała konferencję w Sejmie po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS powiedział, że muszą paść słowa prawdy: "te wybory zostały sfałszowane". - Ale nawet jeśli by ktoś nie chciał w to uwierzyć z różnych względów, to i tak ilość głosów nieważnych, a także to ogromne zamieszanie, które powstało w trakcie liczenia głosów, delegitymizuje tę władzę – mówił w Sejmie Kaczyński. (ZOBACZ FILM)
Jednak to nie prezes PiS mówił o "praktycznym nieistnieniu" państwa polskiego. Słowa te padły z ust Bartłomieja Sienkiewicza nagranego na taśmach. Kilka miesięcy temu tygodnik "Wprost" dotarł do taśm, na których zarejestrowano rozmowy najważniejszych polskich urzędników. Na nagraniu utrwalono m.in. rozmowę, w której szef NBP ma obiecywać, że wesprze Platformę Obywatelską, finansując deficyt budżetowy.
Najbardziej uderzyły słowa byłego już szefa MSW o projektach jego własnego rządu. O Polskich Inwestycjach Rozwojowych Bartłomiej Sienkiewicz ma mówić: "ch..., dupa i kamieni kupa", a o III RP: "Państwo polskie istnieje jedynie teoretycznie".
Tym tropem poszła dziś sama premier. - Kwestionowanie, że nie ma demokracji, to tak, jakby się kwestionowało istnienie tego państwa – przekonywała na konferencji prasowej premier Ewa Kopacz. - Ci, którzy zostali mentalnie w przeszłości, mają problem, ale niech nie przenoszą swoich problemów na wszystkich. Polacy są dumni ze swojego kraju – dodała Ewa Kopacz.