Janusz Piechociński zapytany o wypowiedź „swojego” ministra najpierw tłumaczył, że Sawicki nie chciał poniżyć kogokolwiek. Chodziło mu o to, by zbudować wspólnotę w sprawie jabłek - tłumaczył.
- Powinniśmy skupić się na samoorganizacji i dobrych praktykach. Tu chodzi o etykę kupiecką w biznesie – mówił szef PSL.
Potem ludowiec przeszedł do ataku na media i opozycję. Podkreślił, że za bardzo skoncentrowano się na jednym słowie i tą retorykę przejęła opozycja.
– Nie ma powodu, żeby proponować polskiemu sadownikowi, jak Polska długa i szeroka za jabłko przemysłowe poniżej 10 czy 15 groszy – zaznaczył Piechociński i dodał, że „potrzeba wspólnotowego solidaryzmu, umiejętności wchodzenia na nowe rynki, ale również dzielenia się też marżą w trudnych chwilach”.
Przypomnijmy co o rolnikach powiedział minister rolnictwa. Zapytany przez dziennikarzy co z tymi, którzy nie eksportowali produktów do Rosji, ale produkowali na rynek wewnętrzny. Embargo odbiło się również na cenach na naszym rynku krajowym. Przykładem były jabłka. Ich cena przemysłowa - 12 groszy za kilogram w skupie. Co z tymi rolnikami, którzy za taką cenę muszą sprzedawać swój towar – pytali.
Marek Sawicki nie przebierał w słowach.
„Są frajerami. Ja szanuję biznesmanów, a nie frajerów. Jeśli zaproponowaliśmy już w połowie sierpnia instrument wycofania z rynku, w którym za jabłka proponujemy 27 groszy, a frajerzy wiozą jabłka na przetwórstwo po 12-14 groszy, ich wybór. Wolny kraj, demokracja. Każdy korzysta z tego, co uważa za bardziej stosowne".
Janusz Piechociński przyznał, że nie rozmawiał jeszcze z ministrem o jego słowach.
Marek Sawicki na antenie TVP Info przeprosił rolników. – Jeśli rolnicy poczuli się urażeni, to jest mi przykro i przepraszam, ale słowo nie jest obraźliwe – powiedział.