Kłomino leży w gminie Borne Sulinowo, w powiecie szczecineckim. Przez dziesięciolecia nie istniało oficjalnie. Nie było go na żadnej polskiej mapie, bo Polska formalnie nim nie zarządzała. To była enklawa sowietów, strefa zamknięta dla polskich cywilów, gdzie żyli sowieccy okupanci i ich rodziny. Szacuje się, że mogło tu mieszkać nawet 10 tysięcy ludzi, choć niektóre źródła podają liczbę dwa razy mniejszą.
Kiedy w 1992 roku ostatnie sowieckie wojska opuściły Polskę, Kłomino opustoszało z dnia na dzień. Żołnierze wyjechali, rodziny razem z nimi, sklepy zamknięto. Bloki z wielkiej płyty zostały z meblami w środku. Szkoła - z ławkami i tablicą. Kino - z projektorami.
Co zostało po sowietach
Dziś po Kłominie krążą głównie youtuberzy i urbexerzy, czyli miłośnicy eksploracji opuszczonych miejsc. To jedno z najbardziej znanych "ghost town" w Polsce, choć poza regionem wciąż mało kto o nim wie.
Z oryginalnej zabudowy zostało niewiele. W 2018 roku rozpoczęła się rozbiórka najbardziej zniszczonych budynków. Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego nakazał likwidację obiektów zagrażających bezpieczeństwu. Zrujnowane bloki z wielkiej płyty zamieniły się w sterty gruzu. Został jeden zagospodarowany blok, leśniczówka i blok socjalny. Mieszka tu garstka ludzi. - Ci ludzie, którzy tam mieszkają, zdecydowali się na samotność - powiedział lokalnym mediom starosta szczecinecki Krzysztof Lis.
Pięć przetargów, zero chętnych
Starostwo Powiatowe w Szczecinku od października 2025 roku próbuje sprzedać działki w Kłominie. Pierwszy przetarg - negatywny. Drugi - negatywny. Trzeci, czwarty - tak samo. Ogłoszono już piąty.
Cena wywoławcza jednej z działek to 126 tysięcy złotych. Za tę kwotę można kupić kawałek terenu z ruinami dawnego trzykondygnacyjnego silosu. Brzmi jak okazja. Chętnych jednak nie ma.
Starosta Lis mówi o tym bez ogródek: "Będziemy robić drugi, trzeci, piąty, ósmy przetarg. Może znajdzie się ktoś, kto będzie widział możliwość jakiegoś zagospodarowania tej przestrzeni? Ale ja nie chcę spotkać się z zarzutem, że starosta zarządzając mieniem Skarbu Państwa nie podjął decyzji związanych ze sprzedażą.". Na dużego inwestora nie liczy.
Dlaczego nikt tego nie chce?
Kłomino w obecnym stanie to problem, nie okazja - co przyznaje sam starosta. Teren nie ma aktualnego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Budynki są w złym stanie technicznym lub już rozebrane. Dojazd jest utrudniony. A nakaz rozbiórki kolejnych obiektów wisi w powietrzu.
Paradoks jest oczywisty - komunistyczne państwo polskie przez dekady ignorowało Kłomino, bo formalnie nie było jego własnością. Gdy sowieci wyjechali, nikt nie wiedział, co z tym zrobić. Teraz Skarb Państwa próbuje się pozbyć terenu, który przez lata niszczał bez żadnej opieki. I nie może znaleźć nawet jednego chętnego.