Pod koniec czerwca minister finansów Andrzej Domański uspokajał, że skok cen na stacjach benzynowych nie będzie szokujący, a rządowe szacunki mówiły o wzroście rzędu maksymalnie 60 groszy na litrze. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Dziś ceny na stacjach zbliżają się do 8 zł, a w ciągu miesiąca benzyna podrożała o blisko 1,50 zł. Jak zauważa Jacek Liziniewicz, dla rządu zmagającego się z potężną dziurą budżetową wyższe ceny to wcale nie powód do zmartwień, lecz doskonała okazja do zarobku. Wraz z ceną rosną bowiem wpływy z podatków. Z wyliczeń autora wynika, że zatankowanie do pełna standardowego, 60-litrowego baku zasila dziś budżet państwa kwotą o 81 zł wyższą niż jeszcze w czerwcu.
Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że po raz pierwszy od dawna benzyna w Polsce jest droższa niż w relatywnie bogatszych państwach, takich jak Szwecja, Hiszpania czy Irlandia. Były prezes Orlenu Daniel Obajtek diagnozuje ten stan rzeczy wprost: „Dziś paliwa powinny w Polsce kosztować niecałe 7 zł. Tak kształtuje się rynek, ale niestety nie kosztują, ponieważ rząd chce coraz bardziej drenować kieszenie Polaków”. Autor artykułu przypomina również, że za rządów PiS cena baryłki ropy sięgała 127 dolarów przy bardzo niekorzystnym kursie amerykańskiej waluty. Dziś baryłka to 90 dolarów, a złoty jest znacznie silniejszy. Gdyby ekipa Donalda Tuska musiała mierzyć się z warunkami makroekonomicznymi swoich poprzedników, litr paliwa z pewnością przekroczyłby 9 zł.
Zamiast jednak zająć się realnym problemem, władza woli szukać winnych. Celowniki skierowano na prezydenta Karola Nawrockiego, atakując go za weto do ustawy o nadmiarowych zyskach. Prezydent tłumaczył swoją decyzję bardzo jasno: „Nowy podatek nie obniża cen paliwa. Ma przede wszystkim dostarczyć pieniędzy do budżetu. Nie mogę zaakceptować sytuacji, w której próbę łatania finansów państwa przedstawia się obywatelom jako ochronę ich interesów, podczas gdy skutkiem będzie kolejna fala podwyżek”. Rządzący próbują zrzucić winę za drożyznę na głowę państwa, całkowicie ignorując przy tym leżący w Sejmie projekt opozycji, który realnie obniżyłby ceny na stacjach o ponad złotówkę.
Czy premier spełni swoje najnowsze obietnice o sierpniowych obniżkach, czy wszystko skończy się tak, jak z zapowiedzią taniej benzyny przed wyborami? Jeśli chcą Państwo poznać wszystkie kulisy paliwowej gry rządu, zachęcamy do zakupu najnowszego wydania "Gazety Polskiej" i lektury całego artykułu Jacka Liziniewicza!
Już jest! Nowy numer tygodnika #GazetaPolska. Sprawdź co przygotowaliśmy oraz zamów prenumeratę na https://t.co/4iBN2D7fFX pic.twitter.com/eJMgRcMk1C
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) August 5, 2026